110 obserwujących
1651 notek
1207k odsłon
  363   1

Teoria gier dla wszystkich czyli o korzyściach ze zdrady

Zdrada jest obdarzona odium społecznym (niechęcią i potępieniem) w niemal wszystkich kulturach i cywilizacjach. Jednocześnie zdarza się wszędzie i zawsze. Zdrada małżonka rozumiana jako seks na boku. O wiele poważniejsza -  czy o wiele poważniejsza? - zdrada państwa i narodu. Zdrada partnera biznesowego. Itd. itp.

Zdrada jako takie jaskrawe przekroczenie niejako formalnie przyjętych granic solidarności, znajdująca odzwierciedlenie czasem w przepisach prawa czasem w normach kultury, jest tylko jedną z form zdrady. Częściej występuje zdrada pod "miękką" postacią braku solidarności. Braku szacunku. Powodowania u innych strat, czynienia im krzywd, by w efekcie osiągać własne korzyści.

Polityk, który zadłuża społeczeństwo, które go wybrało i jednocześnie czerpie z tego korzyści, który unika losu społeczeństwa gdy wprowadza je do wojny, który krzywdzi je, korzystając jednocześnie na tym, bo ktoś mu za tę krzywdę płaci poparciem mediów, świata, późniejszą i obecną karierą. Ten, co wrogom i okupantom pomaga w inwigilacji ludzi, którzy myślą, że istnieje między nimi wzajemna solidarność. Jednocześnie taksówkarz, naliczający podwójnie kurs, gdy pasażer jest pijany i nie jest w stanie ocenić prawidłowości rozliczenia. Jednocześnie producent papierosów (i tyluż innych obecnie rzeczy), który wie, że dostarczany przez niego produkt, ma działanie narkotyczne i powoduje utratę zdrowia i życia. Dostawcy mass mediów, którzy trują swoich odbiorców, działają na ich szkodę, stawiając ich wobec uzależniającego i niszczącego psychikę produktu.

Więc zdrada w tym szerokim rozumieniu, którą możemy nazywać brakiem solidarności, jest zachowaniem powszechnym, choć jest zachowaniem potępianym i inkryminowanym. Dlaczego?

Odpowiedź przynosi nauka, a konkretnie teoria gier ze swoim dylematem więźnia. Ten dylemat i konsekwencje z niego płynące powinien być nauczany w każdej szkole, każdy człowiek kończący szkołę powinien potrafić opisać to zagadnienie i jego konsekwencje w życiu społecznym.

image

Dwóch "graczy", dwie osoby zostają poddane następującej presji:

jeśli zdradzisz drugiego, otrzymasz nagrodę, zaś ów drugi poniesie wówczas szkodę.

Na przykładzie dwóch przestępców razem rabujących bank, co do których policja nie ma dowodów winy, presja wygląda następująco: mogą solidarnie utrzymywać, że nie popełnili przestępstwa, wtedy kara dla obu będzie znikoma albo mogą podjąć decyzję o "zdradzie" kolegi, wówczas rozkład kary będzie następujący:

1. Jeśli przestępca zdradzi kolegę i przyzna, iż rabowali bank, to w zależności od zachowania swojego "kolegi" otrzyma następującą karę:

  • kolega solidarnie utrzymywał, że nie obrabowali banku => zdradzający wychodzi na wolność, a cała kara 6 lat dotyczy "solidarnego"
  • kolega, zeznając, zdradził w nadziei wyjścia na wolność, wówczas obaj dostają po połowie czyli po 3 lata

2. Jeśli przestępca się nie przyzna, nie zdradzi kolegi i nie pójdzie na współpracę i tak samo zachowa się jego "kolega", to obaj z braku dowodów dostaną tylko niewielkie kary, po roku więzienia.


Z "dylematu więźnia" wynikają trzy wnioski:

  1. Zdrada popłaca zdradzającemu i pozwala mu osiągać "ponadnormatywne" zyski, jakich nigdy by nie osiągnął zachowując się solidarnie.
  2. W przypadku zaistnienia zdradzających, osoby zachowujące się solidarnie zawsze tracą i to "ponadnormatywnie".
  3. Zbiory osób niesolidarnych (np. społeczeństwa itp) tracą w kontakcie z presją zewnętrzną znacznie bardziej niż ci, wykazujący się wzajemną solidarnością.

Powiedzmy, że chcemy podbić, podporządkować sobie, wykorzystać jakieś inne państwo. Jaka zatem jest najbardziej efektywna i skuteczna droga do tego? Nie, nie otwarta napaść. Kluczem jest doprowadzenie w tym państwie, narodzie, społeczeństwie do zachowań niesolidarnych, takich, wskutek których jedni będą czerpać korzyści z strat lub krzywdy drugich. Od strony psychologicznej należy doprowadzić do zerwania poczucia więzi wzajemnych, do nastawień silnie negatywnych. Niech się żrą! Niech się kłócą! Niech się nawzajem wykorzystują!

Ze względu na szkody dla społeczności wynikające ze zdrady solidarności przez jej członków, grupy ludzkie stosowały i stosują bardzo poważne kary za zdradę, łącznie z karą śmierci. Kluczem do zniszczenia społeczeństwa jest spowodowanie zaniku penalizacji za zdradę interesów grupy. Ci, co działają na szkodę innych muszą pozostawać w miarę bezkarni, aby zyski, które czerpią ze swojego procederu, były dla nich wystarczająco motywujące.

Bezkarność za zadłużanie grup ludzkich, za przyczynianie się do szkód całości, głęboki brak poczucia solidarności, a więc traktowanie innych jak rzeczy lub jak wrogów, nasycenie emocjami negatywnymi, umożliwiającymi przekraczanie cywilizacyjnie i kulturowo przyjętych granic w relacjach z innymi ludźmi, to wszystko razem jest przepisem na rozpad, "gnicie" i ostateczny zanik, społeczeństwa i zamieszkujących je zarówno solidarnych jak i zdrajców.

Czy zatem wyciągane są konsekwencje, wobec tych, co przyczynili się do nieszczęść nas wszystkich? Czy oferujemy sobie nawzajem szacunek i rzetelność, czy przeciwnie usiłujemy w ramach bezkarności, innych podeptać i eskalujemy negatywizm? Czy tworzymy czy rwiemy więzi i relacje.

Najbardziej diabolicznym sposobem zerwania solidarności jest idea dobra najwyższego. Wyznania religijnego, wyznania partyjnego, wyznania obyczajowego, które piętnuje wszystkich na zewnątrz tego wyznania, jako zagrażających najwyższemu dobru, a przez to wrogów, a przez to już "nie ludzi". Wtedy dochodzi do pogoni za solidarnością w imię "najwyższych wartości", realizowanej za pomocą "zdrady" wszystkich innych tworzących w naturalny sposób daną społeczność. Pytanie czy w ślad za tym, nie idą korzyści osób "objawiających" owe "najwyższe idee i wartości"? Z reguły tak się właśnie dzieje.

Mamy siebie nawzajem. Do walki lub do wsparcia. Możemy stosować mechanizmy społeczne do karania za brak solidarności albo taki brak solidarności możemy promować własną postawą, zachowaniem, obojętnością. Anglosaskie "United we stand divided we fall" potwierdza zarówno nauka jak i praktyka. Mimo tych oczywistości, ciągle powtarzają się zdrady solidarności, co ostatnie lata, w odniesieniu do relacji władze - obywatele,  pokazują na masową skalę. "Jedni drugich brzemiona noście" jest przepisem na sukces całości, na powodzenie wszystkich. Ale większe powodzenie można osiągnąć indywidualnie poprzez "Jedni na drugich brzemiona wkładajcie". Co wybierzemy? Którą drogą pójdziemy? Decyzje, podejmujemy każdego szarego dnia.



Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo