Bla bla bla. Bla bla bla. Bla bla bla. Kropka, przecinek, światło, neon. Słowa. Bla bla bla. Tusk. Tussssssssssssssssssssk. Bla bla bla. Tussssssssssssssssssssssssssssssssssssk. Bla bla bla. Porty. Bla bla bla. Miesięcznica. Stołek. Pochodnie. Nienawiść. Bla bla bla. Wyjaśnimy. Jesteśmy coraz bliżej. Zbliżamy się do prawdy. Bla bla bla. Prawda. Bla bla bla. Wstaliśmy z kolan. Bla bla bla. Sssssssssss. Kurwy. Bla bla bla. Bla bla bla. Czystość i najświętsze wartości, polegają na tym, żeby uczyć dzieciaczki masturbacji. Trenerki i trenarzerzy. Gówna spływają Wisłą, co nie chciała Syrenka, bo się zatkało i wali w nos. Bla bla bla. Jest przystojny. Taki nowoczesny. I jeździ. Bla bla bla. Dzieci polskie są nasze. Bla bla bla. Od szóstego miesiąca życia. Nienazwane. Bezimienne. Tylko wysoki urzędnik wie. Któremu i za co wszczepiono. Rzyg. Bla bla bla. Maski są obowiązkowe z powodu dobra drugiego. Biała sutanna. Obowiązek miłości. Równy marsz zamaskowanych. Nie patrzą, na morderstwa, na tragedie. Trywialne tematy jak mordowanie dzieci w łonach matek to już zupełny nietakt noblowski. Tam, trwa rewolucja płci,, wyzwalanie spod władzy mężczyzn, nie, nie mężczyzn, nie ma mężczyzn i kobiet. Jest tylko człowiek. Nie, jest gatunek zadeptujący ziemię, niszczący ją. Trzeba czwartej osoby w języku noblistki. Odchody na tronie. Kręcenie nosami staje się przestępstwem do ostrzelania przez Kraba, co się Koreańczykom nie kłaniał. Bla bla bla. Kto da więcej. W szpitalu wariatów trwają zawody. Codzienna szarpanina i zarzynanie się pacjentów przerywają transmisje z wiszących pod sufitem monitorów. Dyrektor z czerwonymi oczami trzyma się kurczowo biurka. Kciuki mu już bieleją. Da bagietkę i makaron. Za darmo. Dla wszystkich. Księgowi ryją pod nim. Bla bla bla. Żądają jeszcze snikersów. I po trzy tysiaka. Bla bla bla. Lepper. Pppppppppp. Kogo to obchodzi. Sąsiad wgryzł się w kark sąsiada. Drugi wpie Bla bla bla śmieci do naszego śmietnika. Nocą czy wieczorem, jak oglądamy bla bla bla. Więc tylko siarczyste - ty chuju. Ale jego już nie ma. Ostatnio wyłączenia prądu. Robi się szaro. Nawet cukru i krówek zabrakło. Nowy ma okulary. Dziobie tym nosem niemiłosiernie, ze wszystkich ekranów. Pastylki nie działają. Człowieki rzygają, jak go widzą. Wszyscy myślą, że salowa chowa pod ladą coś do jedzenia. Ma znużony wzrok i papierosa w ręce. Przypaliła nim Staszka. Szlag by trafił. Może ją zarżniemy? Z wieczora. Jak nikt nie będzie widział, wyjdziemy na wolność. Bo przecież miłość jest w nas. Co jest w nas?
249
BLOG
Bełkot
Uwaga, nieprzyzwoity język, przekleństwa i bełkot. Zdecydowanie nie dla prawdziwych obywateli.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)