Zbyszek Zbyszek
193
BLOG

Być nietoperzem czyli problem świadomości

Zbyszek Zbyszek Rozmaitości Obserwuj notkę 0

Czym jest świadomość i czy można ją wyjaśnić? Czym są "przedstawienia świadomości"? Czy "świat" jaki odbieramy, oglądamy, odczuwamy jest natury "fizycznej" i obiektywnej czy jest światem subiektywnie formułowanych wrażeń i przedstawień? Tego typu pytania poruszył Thomas Nagel's w tekście "What is the like to be a bat?" ("Jakby to było być nietoperzem?") opublikowanym w 1974 r.

Wyobraź sobie, że masz 10 metrów wzrostu, zaczyna objaśnienia Jeffrey Kaplan. Czy potrafisz to zrobić? Czy to można sobie wyobrazić? W zasadzie tak. Choć to trochę  kłopotliwe. Miałbym głowę wysoko. Drzewo koło domu byłoby niżej tej głowy. Mógłbym położyć na nim rękę. Do trawy byłoby daleko. Widziałbym dach z góry i ptaki, co na nim siedzą.

A czy możesz sobie wyobrazić, jakby to było, gdybyś był skałą, dużym głazem? No... byłoby mi zimno? Chyba nie. Ciemno? Nie, to też nie. Czy można sobie wyobrazić, jakby to było, być głazem? Nie. Nie można. Bo głaz nie ma żadnych wyobrażeń. Ani ciemności, ani ciężaru, ani niczego, o czym możemy pomyśleć.

A gdy widzisz kolor różowy, to co widzisz? No kolor różowy - odpowiemy. Co mam widzieć? Ale skąd wiesz, że to kolor różowy? Bo nie zielony. Bo nie czerwony. Bo wiem! My wiemy, że to kolor różowy. My znamy "różowość". My w pewien sposób o d c z u w a m y różowość. 

A gdyby zrobić detektor długości fali światła trafiającego przez obiektyw, jak przez oko, to mógłby on wykrywać kolor różowy? Przecież kolory jakie widzimy są pewną częstotliwością lub długością fali świetlnej, co widać najlepiej na tęczy. Otóż... nie. Taki detektor nie wykryłby nigdy koloru różowego, bo nie istnieje żadna długość fali światła, która by odpowiadała temu kolorowi. Ten kolor widzimy wyłącznie my. Ściślej, widzi go nasz umysł, ale w odróżnieniu od dowolnego ze spektrum od czerwieni do fioletu, różowy nie istnieje jako jakaś konkretna fizyczna długość fali świetlnej. A dla nas jest. Jak najbardziej.

Nasza świadomość to zbiór "przedstawień" rzeczywistości przez nas odbieranej. Wrażeń, odczuć, doświadczeń. Za każdym razem, gdy coś takiego widzimy/słyszymy/czujemy to... wiemy, co to jest. To jest różowy! To jest... błyskawica! A to kamień. A to... ból. A to... głód. Wszystko to, odczuwamy i identyfikujemy natychmiast, bezwiednie, bezdecyzyjnie, bez wątpliwości. No do jasnej cholery wiemy, co to jest błyskawica. Ale, gdy próbujemy opisać błyskawicę językiem fizyki, to mamy przepływ ładunków elektrycznych. Czy to, to samo, co ludzkie doświadczenie błyskawicy? Nie. To nie to samo. Nawet kolor czerwony, który ma odpowiadającą mu długość fali ok 700 nm, to nie to samo dla człowieka, co informacja, że to fala elektromagnetyczna o długości 700 nm. Czerwony to czerwony, a informacja o fali i jej długości, to zupełnie coś innego!

Czy można by sobie wyobrazić, jakby to było być nietoperzem? Lata taki, echolokuje świat dookoła, i tak dalej. Otóż... nie można. Nie wiemy. Nie mamy aparatu poznawczego. Nie mamy zmysłu echolokacji. Nie mamy świadomości nietoperza.

Stąd przedstawienia świadomości, a w sumie cała jej zawartość jest specyficzna dla konkretnego organizmu, podmiotu, a w szerszym sensie gatunku, bo sposób odczuwania elementów świadomości jest podobny w ramach populacji tegoż gatunku. Co za tym idzie, to wniosek, że świat w jakim żyjemy jest głównie subiektywny, choć przez to nie mniej realny.

Owszem, możemy wśród stanów oglądanych naszą samo-świadomością (to rząd wyżej niż świadomość) wyróżnić stany czysto informacyjne. Inne niż "czerwony", bolesny, twardy czy miarowy. Poznajemy świat matematyki, fizyki. Świat ocen czy opinii. Może dlatego właśnie, tak często fizycy teoretyczni, w szczególności ci od fizyki kwantowej, mówią, że nie bardzo mogą wyjaśnić, o czym to jest. To mogą wyjaśnić językiem matematyki, ująć w matematyczne formuły, ale jest to trudne lub niemożliwe, do wyjaśnienia w kategoriach znanych "świadomości", w kategoriach "odczuwanych" przez człowieka.

Więc gdyby nietoperz miał zdolność myślenia abstrakcyjnego, to moglibyśmy mu przekazać wiedzę abstrakcyjną, ale nie moglibyśmy mu przekazać naszego świata, bo ona ma inną świadomość, inną "matrycę" która w kontakcie z doświadczeniem produkuje fenomeny/przedmioty jego rzeczywistości.

Świat w jakim żyjemy, to świat jednocześnie subiektywny, świat przedstawień świadomości, a jednocześnie obiektywny, bo ból jest dla człowieka w stu procentach obiektywny, tak jak zachwyt czy wrażenie piękna w kontakcie z muzyką. Ale nasz świat "obiektywny" jest tylko naszym światem, choć bywa skorelowany z rzeczywistością fizyczną. Pytanie, czy da się przełożyć, nasze odczucia świadomości na opis obiektywny - fizyczny? Otóż... im bardziej będziemy tak wyjaśniać i tak przekładać, i tak tłumaczyć, tym dalej będziemy od "czerwonego", "różowego", od zachwytu, od lekkości. Te wszystkie fundamentalne i tworzące nasz świat ELEMENTY ŚWIADOMOŚCI powstają w nas z nieznanych nam przyczyn.

Co więcej. Każdy ma także w swojej świadomości odczucie samego siebie. Czuje - że jest sobą. - To ja!  - może powiedzieć. Bo to... czuje, w pewien specyficzny, unikalny sposób.

A zatem zarówno świat jak i nasza sama "osobowość" są nam "dane", powstają w nas i nie ma żadnego sposobu, by te elementy odczuwane w świadomości (jako świadomość) przetłumaczyć na obiektywne elementy informacyjne, bo sam akt tłumaczenia już nas od nich odrywa. Sami, najprawdopodobniej, możemy współkształtować, ten sposób postrzegania, to przedstawianie się rzeczywistości, a przez to tą rzeczywistość postrzeganą świadomością. Możemy do pewnego stopnia kształtować i to, co mamy w świadomości jako świat i przedstawienie siebie samych. Możemy współpracować z "matrycą", która nam została jakoś dana i która generuje w nas te wszystkie odczucia, doświadczenia, przeżycia, byty.

Pytanie co będzie po zakończeniu życia biologicznego. Czy będziemy mieć nadal, czy odzyskamy w naszej świadomości odczucie siebie? Że ja - to ja? A co z przedstawieniami reszty "świata"?

W tym kontekście dopiero widać, kompletne szaleństwo i odjazd, prymitywnych guru z Doliny Krzemowej, dojących trylionerów, na projekty mające zapewnić im życie w komputerach, po przeniesieniu tam ich świadomości. To są zupełne androny. Absurdy. Tak samo jak mówienie o świadomości programu komputerowego uruchomionego na jakiejś tam maszynie.

Świat świadomości jest niesamowity, niedotykalny, istniejący specyficznie, ale nieuniknienie. Jest naszym realnym światem. Nie możemy go dosięgnąć, zobaczyć i rozebrać na czynniki pierwsze. "Czy gdy nie ma żadnego ucha, to padające drzewo w lesie, wydaje dźwięk?" - powtarza się starożytne pytanie. Otóż... nie. Nie wydaje dźwięku. Bo "dźwięk" jest kategorią umysłu. Bo umysł go tworzyć może w oparciu o zmysł słuchu. Więc, gdy nie ma tego, kto postrzega, to nie ma dźwięku, nie ma lasu, nie ma drzewa. To wszystko są "fenomeny" w naszej świadomości, produkowane przez nasz umysł.

Nie schrzańmy tego. Nie zepsujmy tego, w jaki sposób widzimy świat i siebie. Nie krzywmy "matrycy", przez którą istnieje nasza rzeczywistość, bo... "Co człowiek da, za swoją duszę?" - zabrzmiało kiedyś daleko stąd i brzmi nadal, i brzmieć będzie zawsze.

Zbyszek
O mnie Zbyszek

http://camino.zbyszeks.pl/  Kopia twoich tekstów: http://blog.zbyszeks.pl/2068/kopia-bezpieczenstwa-salon24-pl/

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości