Ze względu na skasowanie przez adm. komentarza do wspomnianej notki zamieszczam go tu.
Są pewne zasoby, niezbędne. Weźmy - energia. Ale są rzeczy święte, jak własność prywatna.
Każda religia ma swoje święte rzeczy, więc capitalizm też ma. Bo to religia jest, jeśli ma rzeczy święte.
Capitalizm robi nam dobrze. Ale tu kłania się zasada głupoty ekstrapolacji i przesady. Bo on nam robi dobrze, jak capitaliści nie głupieją. A oni zawsze w końcu głupieją. Dlatego komuna jest zła, bo to przegięcie w jedną stronę, a religijny capitalizm jest zły, bo to przegięcie w drugą.
PGE, co produkuje energię 80% produkcji musi kierować na giełdę. Tam potem (na tej giełdzie) spółka PGE Obrót może ją sobie kupić, zamiast dostać od spółki matki do sprzedaży końcowym odbiorcom. Ale na giełdzie energię mogą kupować wcale nie ci, co ją zużywają lub rozprowadzają, tylko np. fundusz spekulacyjny. Wykupiom i już :)
Z mieszkaniami to trochę tak, że już w różnych państwach i miastach - ponoć w Portugalii np. - robi się problem, bo capitalizm wykupuje mieszkania 'i już". To mieszkania stoją puste, ale to świętość jest więc politycy modlitwy odpowiednie. Ale jak religia zaczyna uwierać ludzi za bardzo, to się robi jak w Berlinie - w przytoczonej notce, a więc pojawiają się jakieś rozwiązania naruszające świętość własności prywatnej, opierające się na przekonaniu, że do du... z taką świętością, że ta religia jakaś trochę fałszywa chyba.
Więc dziesiątki i setki tysięcy pustostanów są de facto mechanizmem finansowym, instrumentem finansowym. Potrzeby i istotne zasoby ludziom niezbędne ulegają finansyzacji, bo capitaliści głupiejo i nie ma się co im dziwić.



Komentarze
Pokaż komentarze (16)