Spór Bractwa św. Piusa X z Kościołem Katolickim znajduje obecnie bardzo szeroki oddźwięk, w mediach, w społeczeństwie, w przestrzeni publicznej komunikacji. Zabiera głos Paweł Lisicki - to po stronie bractwa, wypowiada się "Szymon mówi" - to po stronie KK, redaktor organizuje świetną debatę, walkę, starcie ks. Bańki z ks. Melasą. Piszą i komentują. Niemal wszyscy.
Dlaczego?
Z dwóch powodów:
- "Świat"pragnie uwagi ludzkiej i się nią żywi.
- "Świat" nienawidzi Kościoła katolickiego.
#1. Świat używa ludzi, więc za wszelką cenę chce ich uwagi.
Ty nie decydujesz, na co zwracasz uwagę, na co patrzysz, co oglądasz. To nawet idzie trochę dalej i Mika Brzeziński - córka naszego słynnego rodaka Zbigniewa - powiedziała, że pewien prezydent "chce mówić ludziom dokładnie, co mają myśleć, a to jest nasze zadanie". To samo mówił pan Pinkas - "Po prostu wytworzymy w ludziach taki stan ducha, taki stan emocji".
Ty, ja, 99,99% ludzkości nie decyduje na co zwraca uwagę. Decydują nadzorcy albo właściciele "kanałów i platform", Marek Cukierek, Larek Elisonek, Elonek i oczywiście Larry nad nimi wszystkimi. Wyłożył to już Bernays 1000 lat temu w swoim dziele "propaganda". Wyłożył, że nie jest możliwe, by ludzie myśleli o czym chcą i to, co chcą, bo wtedy społeczeństwo się rozpadnie na 1000 albo znacznie więcej kawałków. Więc świadomość ludzi musi być kształtowana, formowana, ugniatana jeśli trzeba, by powstała z tego pewna całość. I dlatego Mika Brzeziński, ale przede wszystkim dlatego Świat bardziej niż zeschła ziemia wody, pragnie ludzkiej, mojej i twojej uwagi, by móc nią gospodarować. I jest skuteczny!
To dlatego o tym, czy ludzie cię będą słuchać decydują shadow bany. Bo ludziom nikt nie broni, tyle że na oczy wrzuca im inne "ciekawe kąski". To dlatego jak spojrzysz na dowolną stronę dowolnego powszechnie dostępnego portalu to zobaczysz.... co? Przekazy "chwytające uwagę". Przekazy obleśnie głupie i prymitywne, jakby tworzone przez degenerata, ale jaskrawe i kolorowe, i... skuteczne w stosunku do powszechnej większości.
Najlepiej uwagę przyciąga spór, konflikt. Dlatego to, co pomiędzy FSSPX i KK robi taką karierę. Dlatego wszyscy o nim mówią. Bo to następny ze środków, którym Świat wciąga twoją i moją uwagę. Bo spór i poczucie zagrożenia tę uwagę przyciągają. Więc to tylko żądza. I zasada działania, interakcji z tłuszczą, jaką się stała niechcący i nieświadomie współczesna ludzkość, będąca zabawką w rękach wariatów.
#2. Świat nienawidzi Kościoła Katolickiego.
To jest bardzo dziwna sprawa. Oczywiście - jak zawsze - zło posługuje się fałszem i kłamstwem, więc będzie przekonywać i uczyni "prawdą oczywistą, absolutną i niekwestionowaną", iż o żadnej nienawiści Świata do KK mowy być nie może i każdy, kto takie stwierdzenie wysunie jest niespełna rozumu, katolickim wariatem, zasługuje na pomoc i leczenie.
A jednak taka jest właśnie rzeczywistość. Można ją ilustrować nieskończoną ilością przykładów. Można przytoczyć kwestię inkwizycji, która będą instytucją związaną z KK, jest w świadomości ludzi ukształtowanych przez Świat - złem najgorszym zupełnie, mimo oczywistych faktów, takich jak ten, że w krajach wolnych od wpływu KK proces "polowania na czarownice" był znacznie intensywniejszy, a ofiar było nie o 10, 20% więcej, tylko o 900% więcej. A przecież... to inkwizycja....
Świat nienawidzi Kościoła Katolickiego może dlatego, że Świat jest domeną diabła, a zło chce tylko jednego - DOMINACJI. To o to chodzi, o kontrolę jaką jeden człowiek chce uzyskać nad drugim człowiekiem, jaką instytucje chcą mieć nad ludźmi, władza nad poddanymi, władza dowolnego pochodzenia. Aby kogoś zdominować, ów ktoś musi być słaby, słaby w sensie niezależności oraz zdolności do wpływu na rzeczywistość. A co jest niezbędne ludziom, aby mogli mieć WPŁYW NA RZECZYWISTOŚĆ? Otóż niezbędne są im... - INSTYTUCJE.
Kościół katolicki, niezależnie od swoich błędów i osiągnięć, idei i poglądów, jest INSTYTUCJĄ w dodatku o zasięgu światowym. To samo w sobie, jest niedopuszczalne, zwłaszcza, iż ciągle -- w p ł y w -- na ową instytucję jest ograniczony. On jest - wpływ Świata na KK, ale ciągle niepełny, niepewny, ograniczony. Cały tak zwany "podstęp" to znaczy "postęp", to znaczy cykl wielkich przemian w ludzkości, polegał na "marszu przez instytucje". Nikt nie podbijał państw. Armie nie paliły ziemi. Po prostu, instytucje zaczynały działać tak, jak chcieli tego inicjatorzy wspomnianego marszu, zamiast tak, jak mogliby chcieć ludzie. Dlatego INSTYTUCJE współczesnego świata są czym są, narzędziem władzy nad ludźmi, narzędziem Świata, które to pojęcie używane w tym tekście jest jednocześnie niejasne i konkretne, a opisuje obszar realnego wpływu, władzy, także żądzy owej dominacji.
Więc Kościół katolicki jako światowa instytucja jest i będzie nienawidzony przez tych, co pragną własnej dominacji. Będą oni i to czynią, budzić taką nienawiść w jej lżejszych i grzeczniejszych, ale nie definitywnie odmiennych, formach budzić w zwykłych ludziach. Bo jesteś homo więc musisz nienawidzić czarnych. Bo masz drugą albo trzecią żonę, więc KK trzeba zlikwidować. Bo a, b, c, d i jeszcze reszta alfabetu. Kościół katolicki jest po prostu ością w gardle Świata. Stąd inne kościoły chrześcijańskie nawet, wcale uwagi Świata tak nie zajmują. Inne religie są w przekazie Świata naprawdę spoko - patrz relacja feministek do islamu versus do katolicyzmu. Więc taka jest rzeczywistość i wszystko, co może w jakikolwiek sposób ów Kościół rozbijać, umniejszać, stawiać pod znakiem zapytania - będzie stawiane na planie pierwszym, przed oczami wszystkich ludzi.
#3 O co toczy się spór.
Spór zasadniczo toczy się - to w przestrzeni argumentacji zwolenników obu stron - o to, kto ma RACJĘ. Racja urasta tu do roli boskiej, rozstrzygające, świętej i ostatecznej. Racja jest utożsamiana z prawdą, z prawdą o sprawach ostatecznych, więc jak ktoś ma taką rację, to ani kroku wstecz.
Sprawę posiadania racji, dobrze opisuje anegdota o żydowskim rabinie:
- Ale powiedz rabinie, czy ja nie mam racji? - pod długim sporze pyta jeden z jego uczestników siedzącego obok rabina.
- Taaak, ty masz rację - odpowiada rabin.
- Ale zaraz, rabinie - wtrąca się ten drugi - przecież to, tamto i jeszcze tamto!
Rabin myśli, marszczy czoło i mówi: - taak, masz rację.
- Chwileczkę rabinie - mówi taki, który tylko przysłuchiwał się całej dyskusji - to niemożliwe, żeby ten miał rację i ten drugi też miał rację!
- I ty też masz rację! - odpowiada rabin.
Co to jest więc "racja"? Racja to spójność i niesprzeczność wywodu - rozumowania - ilustrującego, opisującego, wyjaśniającego i przedstawiającego rzeczywistość. Jeżeli nie ma błędu w moim rozumowaniu i jeśli ja opisuję rzczywistość to - mam rację.
Więc walka toczy się na racje. Spór dotyczy racji. A jednak pomijana jest w 99% przypadków sprawa podstawowa. Otóż każde rozumowanie przyjmuje pewne aprioryczne, nie będące przedmiotem racji, założenia, stwierdzenia, poglądy, "prawdy". Te kwestie uznawane są za tak oczywiste, że nawet nie stają się przedmiotem uwagi. Szermierka dotyczy sposobu ich włączenia w tok rozumowania.
Jakie zatem fundamentalne założenia, są podstawą różnych racji KK i FSSPX, a nie są przedmiotem namysłu?
- Zasadność istnienia kapłaństwa i funkcji kapłana w chrześcijaństwie.
- Zasadność istnienia kapłanów jako członków i przedstawicieli odrębnego stanu społecznego.
- Czy człowiek poza Kościołem Katolickim - świadomie odrzucający przynależność do niego lub z niego wykluczony wskutek ekskomuniki osobistej lub grupowej - idzie do piekła?
- Czy kapłani KK mają realną i nie skrępowaną władzę odpuszczania grzechów, a w konsekwencji decydowania o życiu wiecznym lub potępieniu wiecznym danego człowieka?
- Czy członkowie kościołów prawosławnych - ortodoksyjnych - przypomnijmy dopuszczają one np. powtórne małżeństwa po tym pierwszym - idą do piekła czy mogą być zbawieni?
- Czy członkowie kościołów protestanckich albo pentekostalnych (zielonoświątkowych) idą do piekła, bo nie są wiernymi KK?
- Czy muzułmanie idą do piekła, niezależnie od ich czynów i życia?
- Czy żydzi idą do piekła, niezależnie od ich czynów i życia?
- Czy buddyści idą do piekła, niezależnie od ich czynów i życia?
- Czy katolik, po uzyskaniu niezbędnych sakramentów udzielonych przez kapłana idzie ostatecznie do nieba, niezależnie od swoich czynów i życia?
Na szereg tych pytań KK odpowiadał w przeszłości w sposób definitywny, a ponieważ jest instytucją religijną, to swoje wypowiedzi opatrywał znaczeniem ostateczności, świętości, wiecznej niezmienności itd. Dlatego właśnie szokiem było, jest i będzie spotkanie w Asyżu, zorganizowane i przeprowadzone przez św. Jana Pawła 2, na którym wspólnie, wraz z przedstawicielami innych religii, papież KK, modlił się o pokój. Jeśli tylko KK jest drogą do zbawienia, a wszystkie inne religie są drogą do potępienia, to papież modlił się o pokój wraz z tymi, co wiodą ludzi do potępienia. Taka racja z tego wynika. Chyba, że... no właśnie.
#4 Sumując spór FSPPX z KK.
Obie strony mają różne spojrzenie i różne oceny rzeczywistości. Naturalnym jest, że istnieć chcą i będą oddzielnie, choć w ramach cywilizowanego, a może nawet chrześcijańskiego szacunku wzajemnego. Ekskomunika FSSPX z KK jest zupełnie naturalna, i funkcjonalna (tzn. zgodna z funkcjonowaniem wspomnianych podmiotów).
KK z natury rzeczy nie może być "świętszy od papieża", choćby z powodu własnej powszechności i liczebności. Małe, wybiórcze przez to grupy, mogą dowolnie ustanawiać własne standardy, wytykając KK jego prawdziwą lub domniemaną hipokryzję, która często wynika właśnie z ogromu i charakteru tego kościoła.
Jeśli istnieje zbawienie poza KK, to w ogóle nie ma żadnego problemu. Problem w tym, że FSSPX z racji własnego pewnego rodzaju fundamentalizmu, uważa, że poza KK zbawienia nie ma i właśnie zostało wykluczone z KK. W zapale obrony i ustanawiania własnej racji zderzyli się z rzeczywistością, zachowując własną rację.
Może jest tak, że sprawy ostateczne są na tyle niezwykłe i na tyle "poza" naszym rozeznaniem, że pewna doza hipokryzji w życiu jest potrzebna, niezbędna, konieczna. Gdyż świętsi od papieża wyznawcy takiej czy innej racji, łatwo mogą się stać - pomimo dobrych intencji - żądnymi dominacji własnej racji dogmatykami, zamkniętymi na jakiekolwiek inne spojrzenia, podejścia itd.
Mówiąc językiem racji obu stron, ksiądz Melasa u Rymanowskiego powiedział tak:
- Watykan wysyłał ostrzeżenia, takie strzały ostrzegawcze. Nie słuchaliście, poszliście dalej, to w końcu dostaliście strzał.
- W nogę - podsuwał red. Rymanowski.
- Nie - zaprzeczył ksiądz - w głowę. Dostaliście strzał w głowę. Taki ostateczny - powiedział w stronę księdza Bańki, uzupełniając później stwierdzeniem, że pójdą do piekła.
Cóż powiedzieć? Gdyby tak powtórnie Pan Jezus przyszedł na ziemię dzisiaj? Jak zostałby przyjęty?
Przez Świat, ludzi? Przez ciebie? Przeze mnie?


Komentarze
Pokaż komentarze (9)