Zbyszek Zbyszek
12
BLOG

#6 Jednodniowy post 2026 – Jeden dzień

Zbyszek Zbyszek Rozmaitości Obserwuj notkę 0

Przepościłem 6 pojedynczy dzień z rzędu i co? I nic. Waga nie spadła. Może nawet minimalnie w górę, ale to już kwestia pomiaru. Więc po co to wszystko? Miałem najbardziej płytki sen od początku postu. Normalnie zasypiałem jak kamień i budziłem się rano, a tu przez całą noc jakaś wojna mi się śniła. Dokładnie i wyraźnie. To wszystko przez sałatę, przez sałatę i marchewkę. Kupiłem sobie w markecie taką wielką pakę 400 gram. Wtrząchnąlem połowę, a potem jeszcze kalafiora połowa, a potem dodatki. W sumie po prostu się przejadłem. Tak zakładam, bo wszystko ma jakieś przyczyny. Może dzisiaj po prostu nic nie jeść? Albo tak skromniej nieco, żeby nie nie objadać tą sałatą? Na szczęście dzisiaj kończę swój post, więc w sumie mogę odetchnąć z ulgą.

Poza tym nic ciekawego. Oglądałem sobie wczoraj trochę internet, może to też miało zły wpływ. Dochodzę do wniosku, że większość tzw. kontentu – tego, na co patrzymy w internecie – jest tworzona z jednym zamiarem. Żeby nas wykorzystać. Skrzy się przed oczami i wabi, i mami, że to ważne, że to pilne, że to najnowsze wiadomości. Że istotne, że wielkie, że przecież – ciekawe! Najczęściej takie rzeczy ze świata. Co tam prezydent, ten czy tamten. Co tam rząd, minister, wojna, służby, drużby i perdużby. Ja cię kręcę. To wszystko jest po jedną rzecz, żebyś się gapił i reagował. Jak pies Pawłowa. Widzisz ten nagłówek i już ślinka ci cieknie. To się wypowiadasz, bo coś oburzające przecież, no bo to specjalnie jest oburzające, żebyś się wypowiadał. Rzucają nam w twarz, te wszystkie głupoty, brednie, „wielkie sprawy”, żebyśmy się stali uczestnikami tej psychuszki – przepychanki, żeby mieć nasz wzrok i świadomość przybitą do ekranu na którym to widzimy, żeby nasz mózg i umysł wprowadzać w pewien bardzo konkretny, biologiczno-chemiczno-fizyczny stan, w którym jesteśmy jak w łagodnym amoku. Nie w pełni poczytalni już, jak narkomani – spragnieni następnej dawki, która już czeka na otwartej dłoni portalu, kanału, platformy, sieci, telefonu.

Spadł deszcz w nocy, a teraz jest pochmurno. Na szczęście to tylko jeden dzień. Jaka jest waga tego właśnie, nie innego z przeszłości i nie innego z przyszłości – jednego dnia? My go nazywamy i oznaczamy – 5 września 2026 roku. Jeszcze sobota. Niby nazwa czy numer. Dni kwalifikujemy. Że ważne są te, których nie znamy – śpiewał Marek. Nieprawda. Najważniejszy jest ten dzień. Ty jesteś najważniejszy, najważniejsza – dzisiaj. I ta syrena, gdzieś daleko za otwartym oknem, i ta noc jakby pełna koszmarów, której echo jeszcze we mnie jest, ale przeminie. I ten przyjemny chłód. I te odgłosy ptaków. I wszystkie nasze zmartwienia i nadzieje. I to czy się uśmiechamy, czy akurat nie. Ważna jest każda nasza myśli i wszystko, co będziemy robić, bo to my – będziemy to robić. To właśnie jest ważne.

Świat… stara się odebrać wagę temu wszystkiemu, postawić przed oczami swoje bzdury. Robi to cwanie, bo czasem przedstawia rzeczywiście sprawy ciekawe i ważne, ale to jest jak robak na haczyku, którego ryba nie dostrzega. Więc lepiej do dzisiaj, do tego smaku herbatki owocowej. Do tego zmagania się z kodem programu, który coś tam robi w niewystarczająco jasny sposób. Do pokonania, własnych słabości, kłopotów, zwątpień, a może bycia w kolejnym dniu naszego życia. Najważniejszym, najpiękniejszym dniu. Bo w ten dzień wkładamy…  siebie. Bez nas, tego dnia by nie było. Może jakoś zrobimy go lepszym, a może on już jest lepszy, bo w nim jesteśmy. Tylko trzeba to zauważyć.


image

https://unsplash.com/photos/blue-chicory-flowers-with-motion-blur-nfy-m_naXmc

Zbyszek
O mnie Zbyszek

http://camino.zbyszeks.pl/  Kopia twoich tekstów: http://blog.zbyszeks.pl/2068/kopia-bezpieczenstwa-salon24-pl/

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości