Zbyszek Zbyszek
69
BLOG

Wierzyć w Boga a uwierzyć Bogu

Zbyszek Zbyszek Społeczeństwo Obserwuj notkę 13
Luźne spekulacje i kombinacje para-religijne.

Wiara wydaje się być tym, co odróżnia świat ateistyczny od świata religijnego. Wiara jest postrzegana jako fundamentalna różnica, jako fundamentalne kryterium: niewierzący vs wierzący, jako to, co odróżnia ludzi lepszych od gorszych. Jeśli jestem ateistą, to gorsi są wierzący w Boga, jeśli jestem wierzący, to gorsi są ateiści.

Ale z punktu widzenia religijnego wiara w Boga - wiem, może to bluźnierstwo - jest bez wartości. Co więcej sama w sobie może mieć "wartość ujemną". W końcu w imię Boga dokonywano dawniej i dokonuje się teraz -  zbrodni. Owszem, najczęściej źli ludzie tylko posługują się wtedy imieniem Najwyższego jako fasadą i parawanem dla swoich prywatnych celów, ale czasem popełniają takie zbrodnie z przekonania.

Sama wiara w istnienie Boga jest bez wartości, bo Apostoł pisał: "Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz - lecz także i złe duchy wierzą i drżą". Tymczasem rzesze ludzi wierzą i obmawiają innych. Wierzą i są przygnębieni. Wierzą i nie potrafią albo nie chcą przebaczyć tym, z których strony doświadczyli krzywdy lub zła. Wierzą i ciągle czują się zranieni i przyszłość widzą ciemno.

Wierzyć w Boga, brać udział w życiu religijnym, to jedno, to niezbędny pierwszy krok, ale to krok, który nie prowadzi jeszcze do tego, co jest celem wiary. Jest prawdopodobnie wielu ludzi złych, którzy w Boga wierzą, ale to się nie przekłada na ich życie, mądrości ludowe przekazują prawdę:

  • „Modli się pod figurą, a diabła ma za skórą” 
  • „Klepie pacierze, a diabła nosi za kołnierzem”

Więc może dopiero "Uwierzyć Bogu" jest tym krokiem, który wszystko zmienia. Który wprowadza człowieka na drogę do "poza". Wierzyć w istnienie Boga jest stosunkowo łatwo. Wystarczy przyjąć za prawdę to, że Bóg istnieje. Ale uwierzyć Bogu jest trudno, można by powiedzieć - nieskończenie trudno, bo to wymaga rewizji wszystkiego, najbardziej fundamentalnych ludzkich postaw, przekonań, właściwie całej osobowości albo nawet więcej, to jest wyprowadzenie "poza", to czym myślimy, że jesteśmy. 

Uwierzyć Bogu jest trudno, bo jest w nas silna, naturalna, podświadoma tendencja do postawienia naszego "ja" jako prawdy, jako punktu odniesienia. Jest fundamentalna tendencja do identyfikacji siebie z tym odczuwanym i postrzeganym - "ja". I się kłania Jezusowe "Kto chce zachować swoje życie straci je", co można tłumaczyć na "Nie jesteśmy tym, kim i czym nam się zdaje, że jesteśmy". Nie jesteśmy tym, znanym nam "ja", jesteśmy kimś i czymś innym, ale to czym jesteśmy może się okazać tylko po przekroczeniu "ja". Ale dokąd mamy przekraczać nasze "ja"? Ano do "My". Do trwałej relacji człowieka ze Źródłem wszystkiego. Ale to oznacza: uwierzyć Bogu. Uwierzyć nie tylko w to, że On jest, ale i w to, że kocha Cię tak jak nikt, nigdy na świecie. Że wszystkie kłopoty, tragedie, bóle, porażki i krzywdy - ostatecznie prowadzą Ciebie do czegoś dobrego. Że wszystko będzie i jest dobrze, niezależnie od chwilowych odczuć i ocen. Że On Cię prowadzi, nawet jak myślisz, że jesteś sam.

Uwierzyć Bogu to wyjść na przeciw Wychodzącemu na przeciw.

Trzeba się ruszyć, przebić przez domowe i znane. Przez wszystko to, do czego człowiek się przyzwyczaił i co uważa, w tym bardzo silnie uważa. Trzeba w sumie zostawić wszystko. Szczególnie to, co ważne i kluczowe. Trzeba zostawić siebie samego, albo zawiesić choć na trochę to nasze żądne racji, dominacji i uznania "ja". Trzeba wyjść na drogą w znane-nieznane. Czy Bóg spotyka człowieka na tej drodze? Tak, w nieoczekiwany, niespodziewany często sposób. Ale bywa też, że spotyka człowieka milczenie, "noc ciemna", gdzie nie ma nic. Wtedy właśnie wiara w Boga i wiara Bogu stają się dla człowieka pochodnią niesioną w tej nocy, jak ją opisywał św. Jan od krzyża i spotkanie, jak z "synem marnotrawnym" jest kwestią czasu.

Z czasem pewnie zacznie do nas częściej docierać, że "Uwierzyć Bogu", to jest ten właściwy drugi krok, potrzebny każdemu i każdej z nas. W zwykłym życiu też czasem jest "noc". Można w niej zostać, skulić się, stać się ofiarą albo agresorem, można z niej wyruszyć, do lepszego świata, do swojego prawdziwego, danego nam, istnienia, do istnienia, które istnieje w "My". Do doświadczenia Tego, który wychodzi na przeciw. Który nigdy się nas zaparł, nigdy o nas nie zapomniał, którego jedynym marzeniem jest nasza wielkość i szczęście, i życie.

Zbyszek
O mnie Zbyszek

http://camino.zbyszeks.pl/  Kopia twoich tekstów: http://blog.zbyszeks.pl/2068/kopia-bezpieczenstwa-salon24-pl/

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo