49 obserwujących
1126 notek
773k odsłony
409 odsłon

Jak się modlić? Cztery rodzaje modlitwy i ich skutki

Wykop Skomentuj6

image

Cztery rodzaje modlitwy


Istnieją cztery rodzaje modlitwy. Pierwszy z nich praktykowany masowo i globalnie. Drugi czasami, choć nas do niego nie ciągnie. Trzeci to sprawa rzadka, czasem ludzie nawet nie zdają sobie z niego sprawy. Czwarty jest nie do przyjęcia, nie do pomyślenia i zostanie odrzucony "na samą myśl" jako niewłaściwy i grzeszny w najwyższym stopniu.

Te cztery rodzaje modlitwy to modlitwa błagalna, dziękczynna, mistyczna i konfliktowa. Każda inna, każda rodząca inne skutki. Czym właściwie jest modlitwa? Jaka jest jej rola? Jak dobrze się modlić, to znaczy, jak się modlić aby modlitwa przynosiła efekty? O tym ten tekst.

Czym i po co jest modlitwa


Modlitwa to rozmowa z Bogiem. Tyle, że to nie całkiem rozmowa, bo my mówimy a Bóg... no cóż, jeśli mówi, to na pewno nie w taki sposób jak my. To jest wielki problem z Panem Bogiem, że nie można choć raz na miesiąc, ba... choć raz na rok, no dobra - raz na pięć lat, usiąść z nim, gdzieś na jakimś skalnym uskoku albo brzegu rzeki, może pod drzewem albo nad morskim brzegiem i po prostu porozmawiać. Nie można. Nie da się. Nic z tego. Oczywiście byli tacy, co rozmawiali. Ale to nas w 99,9999% nie dotyczy.

Więc modlitwa to rozmowa z Bogiem, która nie polega na wymianie wzajemnych komunikatów wyrażanych w języku. Owszem, my się w trzech przypadkach, a może w trzech i pół, posługujemy w modlitwie językiem, własnymi myślami wyrażanymi kategoriami pojęć, terminów, idei, słów. Bóg...? Jest POZA.

Więc modlitwa to bardziej zwrócenie się do Boga. Właśnie tak. Zwrócenie się. Zwróceni jesteśmy w różne strony, ku różnym sprawom. Ku temu pięknemu samochodowi, który kupił właśnie sąsiad. Ku pragnieniu odwetu i zemsty na tych, co nas krzywdzą. Boże jakby to było dobrze - sobie czasem myślimy. Ku tysiącom spraw naszego życia. Rzadko jesteśmy zwróceni w stronę Boga, więc modlitwa do tego służy.

Rolą modlitwy jest zmiana, przemiana. Czego? Pewnie przede wszystkim nas. W bardzo wielu aspektach. Może też skutkiem modlitwy być zmiana rzeczywistości, zmiana sytuacji, zmiana naszego otoczenia i życia. Generalnie liczy się to, czy coś się zmienia. Bo jeśli nic się nie zmienia, to na co to wszystko? - zdawał się mnie pytać absolwent medycyny wracający ze stażu w Brazylii. - I co? Odmieniony? - zapytał mnie w samolocie, słysząc, że wracam z czteromiesięcznej pieszej pielgrzymki do Santiago. To było bardzo dobre pytanie. Podstawowe pytanie w życiu człowieka. O to nam właśnie chodzi, o zmianę na lepsze, bo to jest rozwój, bo to jest... po prostu życie.

Modlitwa dziękczynna


Modlitwa dziękczynna jest powszechnie znanym rodzajem modlitwy. Ale... dość rzadko - jeśli przyjmiemy osobiste, a nie narzucone obrzędem, praktyki modlitewne - praktykowanym. Chyba każdy zdaje sobie sprawę, czuje przez skórę, że to zupełnie odjazdowy rodzaj modlitwy. To dziękowanie. No dobra, ale jak dziękować, jak od rana do nocy problemy? Jak kopią człowieka z lewej ateiści, z prawej żarliwi katolicy. Jak oszukali w sklepie, jak zgnoili w urzędzie, jak wszędzie kłopoty i trzeba się z tymi kłopotami ciągle zmagać.

Modlitwa dziękczynna NIE JEST NATURALNA. Sami z siebie nie mamy do niej za bardzo skłonności, tendencji, inklinacji. Nie mamy, postrzegamy - przynajmniej ja tak postrzegam - świat w perspektywie zadań, problemów, zagrożeń, naszych zranień, zawodów, bólu i nieszczęść. Postrzegamy świat, w perspektywie ciągłej walki, którą czasem wygrywamy, a czasem przeciwnie, bywa na całej linii, przegrywamy. Więc za co tu dziękować?

Gdy się przymusimy, staniemy, zrobimy parę kroków, dziękując za cokolwiek, łatwo się okazać może, że nie, że źle widzieliśmy, że wcale nie widzieliśmy całej masy rzeczy, za które możemy spokojnie być wdzięczni. Łatwo wtedy zauważyć, że to problem naszego WZROKU, to znaczy sposobu patrzenia. Że świat, jaki widzimy, nie jest taki, jakim go widzimy, tylko takim, na który PATRZYMY.

Więc, gdy zmienimy SPOSÓB PATRZENIA, co właśnie jest modlitwą dziękczynną, zmienia się to, co widzimy. ZMIENIA SIĘ ŚWIAT, w którym żyjemy. Zmienia się także nasze samopoczucie, gospodarka hormonalna, procesy biologiczne naszego organizmu, nasza motywacja i skłonność do działania, nasze impulsy i reakcje. Więc zmienia się nasz świat i zmieniamy się my. Dlatego modlitwa dziękczynna jest fajna, skuteczna i warta praktykowania.

Modlitwa mistyczna


Rzadko braną pod uwagę jest modlitwa mistyczna albo kontemplacyjna. Taka modlitwa nie polega na wyrażaniu jakichś intencji albo komunikatów w kierunku Pana Boga, albo jak kto woli Rzeczywistości, która jest źródłem naszego istnienia. O nic nie prosimy, za nic nie dziękujemy, nie zgłaszamy pretensji, zastrzeżeń ani uwag. Właściwie istotą tej modlitwy jest niemówienie.

Kościół, od zawsze zwracał uwagę na tę modlitwę, proponując i przyzwyczajając ludzi do pewnych formalnych jej form, które choć odwołują się do słów lub wyobrażeń, to de facto są modlitwami właśnie mistycznymi i kontemplacyjnymi. Taką modlitwą jest Różaniec, taką modlitwą jest Modlitwa Jezusowa. Są to rodzaje modlitwy polegające na wielokrotnym powtarzaniu słów, co prowadzi u wypowiadającego, do nieuchronnego przekroczenia warstwy słownej i wejścia w pozasłowny sposób zwrócenia się, ku rzeczywistości Boga.

Każda forma zwrócenia się bezpośredniego ku Bogu, z pominięciem próśb, podziękowań, z pominięciem chęci przekazywania jakichś treści i informacji jest modlitwą mistyczną. Właściwie nie wiadomo, o co w niej chodzi. Chyba o to, żeby być. Być z Bogiem. Być w jego obecności. Być razem. Tak jak w rozmowie między przyjaciółmi, czasem nie chodzi o nic, bo istotą jest sama rozmowa, samo bycie razem, sama przyjaźń, a nie to, co mi się zepsuło w samochodzie, co wygrałem na loterii, czy jeszcze coś innego.

Jest więc taka modlitwa przekroczeniem, naszego utartego sposobu myślenia i postępowania. Jest tworzeniem tego, co jest treścią życia, to znaczy RELACJI, między nami a tym Drugim. Te relacje są dla ludzi nieskończenie ważne. Przede wszystkim relacje między nimi samymi. Relacje przyjaźni i miłości, nawet szacunku i koleżeństwa. My te relacje najzwyczajniej na świecie przeżywamy, to znaczy stają się treścią naszego wewnętrznego ja. Stają się treścią tych, z którymi mamy te relacje i ich też budują. My tak naprawdę nie istniejemy SAMI, istniejemy W RELACJACH i modlitwa mistyczna jest tworzeniem relacji z tym, co nas przekracza, co jest poza i ponad, i pod spodem. Z tym, co jest tak, jak nic innego, doświadczanego przez nas nie jest. Jest relacją z ISTNIENIEM jako takim. "Ja jestem, który jestem" - można też tłumaczyć "Ja jestem, który Istnieję" - podał swoje imię Bóg. Więc jest istnieniem i źródłem istnienia w ogóle, i relacja z nim, coś w człowieku tworzy i zmienia, i temu właśnie służy modlitwa mistyczna. Czasem słowa przekraczająca, czasem obywająca się bez słów.

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo