"Trzej młodzi mężczyźni i kobieta przez kilka miesięcy siedzieli przed telewizorem i wydzwaniali na wszelkie możliwe telekonkursy. Wygrywali grosze, a Telekomunikacja Polska, która niefrasobliwie założyła im telefony, straciła co najmniej milion złotych!
[...]
Policjanci namierzyli adresy mieszkań, w których odbywała się "telefoniada". W ruderze przy ul. Lutomierskiej trzech pijanych młodzieńców właśnie oglądało w telewizji konkurs interaktywny i non-stop dzwonili na podany w programie numer telefonu 0-400. Natomiast w kamienicy przy ul. Zgierskiej młodą kobietę złapano na gorącym uczynku. - Gdy zobaczyła policjantów, wyrwała aparat telefoniczny z gniazdka myśląc, że w ten sposób zatrze dowody - dodaje Zielińska."
04.05.2007
I G. Orwell, "1984"
"Mężczyźni z twarzami nabiegłymi krwią wciąż sprzeczali się zawzięcie. Loteria, w której co tydzień padały olbrzymie wygrane, była jedyną publiczną imprezą poważnie traktowaną przez proli. Prawdopodobnie dla milionów stanowiła główny, jeśli nie jedyny sens życia.
Była ich radością, szaleństwem, odtrutką na codzienność, intelektualną podnietą. Kiedy rzecz dotyczyła Loterii, nawet półanalfabeci dokonywali skomplikowanych obliczeń i niesamowitych wyczynów pamięci. Istniało całe zbiorowisko ludzi, którzy utrzymywali się wyłącznie ze sprzedaży systemów, prognoz i amuletów przynoszących szczęście. Winston nie miał nic wspólnego z prowadzeniem Loterii, jako że podlegała Ministerstwu Obfitości, ale orientował się, podobnie jak wszyscy członkowie Partii, iż wygrane są w większości ułudą. "
1949



Komentarze
Pokaż komentarze (5)