49 obserwujących
795 notek
1004k odsłony
  217   2

Pompejusz wkracza do Przybytku Pańskiego

Kiedy Pompejusz zastanawiał się jak zdobyć Jerozolimę, wśród Żydów w oblężonym przez Rzymian mieście zrodził się ostry spór. Zwolennicy króla Arystobula chcieli go siłą uwolnić z rąk rzymskich, natomiast ludzie wierni Hirkanowi opowiadali się za otworzeniem bram przed Pompejuszem. Liczbę tych ostatnich podwajał strach przed bitnością i karnością legionistów. Ta opcja przeważyła ostatecznie w sporze, dlatego zwolennicy Arystobula schronili się wewnątrz warownej świątyni Pańskiej gotowi walczyć z Rzymianami na śmierć i życie niszcząc przedtem za sobą jedyny most który do niej prowadził.

W późniejszym już czasie,  lecz jeszcze przed sławnym, morderczym atakiem Tytusa Flawiusza na Przybytek Pański w roku 70 na  n.e., Rzymianie urządzili sobie z pobliskiej twierdzy chroniącej świątynię, a wybudowanej przez króla Idumejczyka Heroda Wielkiego, koszary wojskowe, które mocno drażniły przybywających na święto Paschy pielgrzymów znakami legionów oraz posągami rzymskich bogów. 

Kiedy stronnicy króla Arystobula schronili się w Świątyni Pańskiej, zwolennicy Hirkana natychmiast otworzyli bramy miasta legionistom, w tym także i pałac królewski, który z rozkazu Pompejusza zajął  swoimi żołnierzami Gnejusz, Kalpurniusz Pizon, który obległ też wewnętrzne mury świątynne razem ze zwolennikami Antypatra i Hirkana, gdyż nie był on w stanie nakłonić poddanych króla Arystobula do poddania się. Zaś sam Pompejusz w północnej stronie  nakazał swoim legionistom zasypać wąwóz który biegł u podnóża muru świątynnego. Wiele ton kamienia zmuszeni byli przenieść na swoich barkach żołnierze Pompejusza aby wykonać rozkaz wodza, ale daremny był to trud, gdyż narażeni byli oni na ciosy włóczni i strzał przeciwnika, który raził ich z góry podczas wykonywanej przez nich pracy.

Wtedy to Pompejusz wykorzystał do walki... religię żydowską. Skorzystał on bowiem z faktu, że w szabat Żydzi nie mogli nic czynić z nakazu Tory, łącznie z walką - wyjątkiem  obrony własnej - a tutaj była ona przecież wspólna. Od tej pory żołnierze rzymscy w dni powszednie zdobywali mury a w szabat w spokoju zasypywali wąwóz usypując później w tym miejscu wał, na którym kazał Pompejusz ustawić sprowadzone z Tyru katapulty. Jednak wieże obronne usadowione wzdłuż murów, były niezwykle masywne i okazałe, przez co wytrzymywały zadawane im przez Rzymian ciosy. Kto kiedykolwiek był pod Ścianą Płaczu w Jerozolimie ten widział ogrom bloków skalnych, z których wzniesiono mury, oraz może sobie wyobrazić resztę innych, potężnych kamiennych przeszkód jakie znajdowały się do pokonania na drodze legionistów.

Kiedy walka trwała, Pompejusz nie mógł wyjść z podziwu nad  wytrwałością obrońców w walce oraz w niezaniedbywaniu przez nich obowiązków służby Bożej, kiedy to zewsząd spadały pociski rzymskie. Z całą skrupulatnością jakby to był pokój, nie wojna, składano ofiary całopalne Bogu i odprawiano drobiazgowe modły.

W trzecim miesiącu oblężenia legionistom udało się wreszcie z pomocą machin obleżniczych z Tyru zniszczyć jedną z wież obronnych. Pierwszym który wdarł się wowczas za mur na dziedziniec świątynny, był trybun Faustus Korneliusz, syn Sulli a tuż za nim jego wierni setnicy Furiusz i Fabiusz prowadzący swoich żołnierzy. Doszło wtedy do rzezi na dziedzińcu, gdyż legioniści nie żałowali miecza zgrupowanym tam Żydom. Ci z obrońców, którym udało się ujść z życiem z dziedzińca schronili się więc w Przybytku Pańskim, gdyż rannych Rzymianie z wściekłością dobijali na miejscu. Wycofujący się Żydzi zatrzasnęli wprawdzie za sobą wrota świątynne, ale te dość szybko padły pod impetem nacierających. Rzymianie wdarli się do środka i musieli być tym faktem nieco zaskoczeni, gdyż  kapłani widząc idących ku nim z okrwawionymi mieczami, w zakurzonych od pyłu wojennego legionistów w spokoju trwali przy spełnianiu obowiązków religijnych, tak też i ponosili śmierć, w czasie rytualnych oblucji i paleniu kadzideł stawiając służbę Bogu ponad własne życie. Rzymianie wycinali  ich w morderczym zapale niczym drwal milczące drzewa na opał. Świątynia spłynęła krwią niewinnych... W mieście dochodziło również do dantejskich scen, w tym do mordów bratobójczych, gwałtów i grabieży, gdyż po stronie Rzymian stali zwolennicy Antypatra i Hirkana, mordowali oni więc swoich braci z nie mniejszą zaciekłością od wojsk Pompejusza. Podpalano przy tym domy mieszkalne wraz z ich mieszkańcami. Śmierć w płomieniach poniosło dwanaście tysięcy ludzi. Rzymianie nie zapisali sobie jednak wielkich strat w zabitych, lecz  wielu z nich było rannych.

Kiedy walki dobiegły końca wszedł Pompejusz do wnętrza świątyni wraz ze swoimi oficerami, a następnie przeszedł za zasłonę do jądra Przybytku Pańskiego, do którego wstęp miał tylko arcykapłan i obejrzał to, co było wewnątrz: świecznik, lampy, stół ofiarny, naczynia ofiarne i kadzielnice, a wszystko to wykonane z czystego złota - oraz skarbiec - a w nim dwa tysiące talentów zbieranych przez wieki. Nie tknął on jednak widzianego przez siebie bogactwa, co ciekawe rozkazał swoim podwałdnym aby oczyścili miejsce wokół z krwi i trupów, po czym  nakazał Żydom w kolejnych  dniach przystąpić do składania tradycyjnych przepisanych przez Prawo ofiar (stało się tak w grudniu 165 r. przed Chrystusem).

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale