57 obserwujących
891 notek
1085k odsłon
  367   1

Kolejny po Delcie wirus na horyzoncie

Gwoli przypomnienia nim zaprzestanę pisania długich treści...

Dzisiaj wrzucam coś, co może się przydać dla poszerzenia wiedzy w temacie pandemii. Jest bowiem jak znamy rzeczywistość Delta, obok niej zaistniał też tajemniczy Mu (nie wiem, krowulec-grzybulec?) No i ten przyszłościowy. O nim poniżej. Ciekawej lektury życzę.

"Znany wirus układu oddechowego RSV (wirus syncytialny układu oddechowego – Respiratory Syncytial Virus), który powoduje zazwyczaj łagodne objawy przypominające przeziębienie, został najwyraźniej wybrany jako następny niewidzialny „pandemiczny straszak”. Oraz jako pretekst do wyszczepiania ludzkości nowym preparatem.

Co prawda większość dzieci przed drugim rokiem życia narażona była na wirus RSV, a jak wiemy objawy, w postaci kataru, kaszlu, czy umiarkowanej gorączki, ustępują po kilku dniach, i widzimy też, że dzieci przechodzą tą i inne choroby wieku dziecięcego bez problemów – to wszystko jednak nie wystarcza naprawiaczom ludzkości próbującym wykreować narrację nowej „pandemii”.

Otoczona złą sławą federalno-prywatna agencja CDC – (Centers for Disease Control and Prevention – „Centra Kontroli i Prewencji Chorób”), oznajmiła, że wirus RSV grasuje w południowych rejonach Stanów Zjednoczonych i wydała alarm awaryjny.

CDC zaleciła aby rozpocząć testowanie pacjentów „na wirusa RSV” wśród tych, u których wynik „testu na Covid-19” był negatywny, lecz mieli objawy „ostrej choroby układu oddechowego”. W środku lata liczba przypadków zmalała, lecz teraz następuje tendencja wzrostowa z „rekordową liczbą 653 przypadków RSV” – alarmuje CDC w raporcie z 3 sierpnia 2021 r.

Podobnie „alarmują” różne agencje rządowe na świecie, np. w Nowej Zelandii, gdzie urzędnicy powiedzieli, że w 2020 roku podczas „pandemii Covid-19” było niewiele przypadków RSV – bo być może nie badano pacjentów skupiając się wyłącznie na „walce z koronawirusem” – za to w jesiennym sezonie 2021 r. nastąpił „wybuch epidemii”, a według stuff.co.nz wybuch ten był ”ponad dwukrotnie wyższy niż średnia historyczna z lat 2014-2019 dla tej pory roku”.

Podobne doniesienia zostały opublikowane przez japoński Narodowy Instytut Chorób Zakaźnych, który na początku lipca 2021 r. ostrzegał przed zwiększonymi zakażeniami RSV poza normalnym okresem szczytowym.

Groźne i śmiertelne ADE

Dokładnie tak jak w przypadku szczepionek przeciwko koronawirusom, wszelkie poprzednie próby stworzenia szczepionki przeciwko RSV kończyły się niepowodzeniem, gdyż już w procesie początkowych badań następowały zgony testowanych zwierząt, które zaszczepione na początku okazywały obiecujące wyniki, jednak poprzez nabycie tzw. paradoksalnie wzmocnionej odporności (Paradoxical Immune Enhancement – PIE), zjawiska znanego również jako wzmocnienie zależne od przeciwciał (antibody-dependent enhancement – ADE), po zarażeniu się wirusem po prostu umierały. Śmiertelność zaszczepionych, a następnie walczących z nowym wirusem zwierząt, była 100-procentowa. Producenci zmuszeni byli do rezygnacji z dalszych badań wiedząc doskonale, że żadna agencja nie zaaprobuje wyników ze 100-procentową śmiertelnością.

Tak było w przeszłości, dopóty… Dopóki nie stworzono pretekstu w postaci „pandemii koronawirusa”, która stała się przyjaznym narzędziem eliminacji wszelkich barier. Do amerykańskiej federalnej agencji FDA (Food and Drug Administration – „Agencja Żywności i Leków”) napłynęły wnioski od producentów leków o udzielenie autoryzacji na zastosowanie „szczepionek przeciwko Covid-19” w ramach „autoryzacji nadzwyczajnej, awaryjnej” (Emergency Use Authorization – EUA), które to „szczepionki” opracowano w ramach ekspresowego programu „Warp Operation” – z pominięciem badań nad zwierzętami. Ludzie stali się zamiennikami zwierząt, bo „czas naglił”, bo „pandemia szeleje” i „trzeba natychmiast wyszczepić ludzkość”.

I zaczęło się wyszczepianie ludzkości preparatami rozreklamowanymi jako „szczepionki przeciwko Covid-19”, które nie przeszły żadnych poważnych badań, i o których długofalowych skutkach ubocznych nic nie wiadomo – bo błyskawiczna „Warp Operation” nie pozwoliła na takie badania, a i teraz ignoruje się skutki uboczne (np. poprzez totalną cenzurę).

Przypomnijmy może w tym miejscu co mówią polscy naukowcy, którzy we wrześniu 2020 roku opracowali propagandowy poradnik pt „Zrozumieć COVID-19”, na temat zagrożeń ADE:

„Bezpieczeństwo i potencjalne zagrożenia

Jak każda substancja, szczepionka może potencjalnie być szkodliwa, np. ze względu na działanie uczulające lub indukcję nieprawidłowej odpowiedzi immunologicznej. Jest to szczególnie ważne, ponieważ w przypadku koronawirusów konieczne jest sprawdzenie, że odpowiedź naszego organizmu na szczepionkę nie nasila choroby (proces nazywany ADE – ang. antibody-dependent enhancement). W związku z tym każda szczepionka przed wejściem do obrotu musi przejść całą serię badań laboratoryjnych, następnie jest badana na zwierzętach, aby w końcu trafić do ludzi, gdzie początkowo jest testowana na małej grupie, a następnie na coraz większych. Z tego względu ważne jest, aby cały proces był transparentny, a wyniki wszystkich badań trafiały do niezależnych ekspertów. Podejmowane w niektórych krajach próby ominięcia tych kroków mogą być bardzo niebezpieczne. W Europie nad bezpieczeństwem szczepionek czuwają organizacje krajowe oraz Europejska Agencja Leków (EMA), które weryfikują przebieg tego procesu.”

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale