54 obserwujących
5544 notki
1949k odsłon
  115   0

Nie jestem badaczem, jestem przeżuwaczem

Z politowaniem przyglądam się tematom i komentarzom pojawiającym się w s24. Zajmowanie się i ekscytowanie bieżącą polityyką, pardon, jakie zajmowanie się, przecież polityką zajmują się politycy, no i pewnym sensie badacze, a to co pojawia się w salonie24 jako komentowanie polityki, jest najczęściej przybzdurzaniem i nie ma większego sensu. Takie komentowanie polityki jest jak oglądanie góry lodowej - widzimy tylko jej czubek, reszta pozostaje poza naszą percepcją. I dlatego doznaję uczucia irytacji, gdy czytam większość komentarzy i tekstów. Większość to nie znaczy, że wszystkie.

Każdy komunikat odnosimy zawsze do kontekstu i polityka przebiega też w kontskście. Kontekst ma charaktwer systemowy i jeszcze szerszy, cywilizacyjny, bo cywilizacja wyznacza ramy. Te ramy wyznaczają zakres relacji społecznych, jakie, dzięki ewolucji w środowisku społecznym, ludzie mogą nawiązywać.

Jeżeli uwzględni się teorię ewolucji i przebieg ewolucji oraz historii człowieka, to problem nie jest aż tak skomplikowany, jak się może laikowi wydawać. To że żyjemy w XXI w. jest przecież dowodem na  rozumienie przez naszych przodków wielu kwestii, których nie potrafią rozgryżć współcześni, np. tacy w rodzaju lemingów.

Moja teoria..., pardon, wróć - to nie jest "moja" teoria, to jest teoretyczny zbiór pewnych koncepcji, opartych na danych opisanych powyżej, uzyskanych z prac teoretyków, ewolucjonistów, antropologów, psychologów ewolucyjnych i neurobiologów.. Teoria ta tworzy pewien schemat teoretyczny przestrzenii społecznej, wyznaczonej przez wygenerowane w procesie ewolucyjnym relacje międzyludzkie.

Nie jestem więc badaczem , jestem raczej przeżuwaczem tego, co zbadali inni.

I proszę bardzo, zaglądam do zakupionej właśnie książki socjologa Piotra Sztompki i co tam znajduję ? Teorię przestrzeni społecznej, a dokładnie "Kapitał społeczny.Teoria przestrzeni międzyludzkiej". No to jesteśmy w domu, mam potwierdzenie, że zmierzam we właściwym kierunku.  Szkoda tylko, że nic w tej książce Piotra Sztompki nie znajduję na temat ewolucji gatunku ludzkiego w kierunku uspołecznienia.

Powinienem się cieszyć, ale sobie jednak ponarzekam, bo to jest już trzecia dekada w. XXI. Okazuje się po raz n-ty, że najciemniej pod latarnią. Teoria ewolucji została przedstawiona niemal półtora wieku temu, a z niej wynika, że czynnikiem kluczowym, decydującym dla rozwoju gatunku ludzkiego okazało się życie w dużych grupach o gęstej sieci interakcji czyli relacji społecznych. Ten system generował rozmaite relacje międzyludzkie i w ten sposób powstały rozmaite struktury, od umysłowych po  cywilizacyjne.

No i dopiero teraz rozpoczyna się analiza wpływu ewolucji na nasz gatunek. Niebywałe. Winni  tu są nie tylko Rosjanie z epoki sowieckiej, którzy zlekceważyli dorobek genialnego psychologa Lwa Wygotskiego, podkreślającego rolę relacji w rozwoju człowieka, ale i Amerykanie, którzy zamiast człowiekiem zajmowali się rozmaitymi z palca wyssanymi teoriami ekonomii, za które otrzymywali, jak na ironię, nagrody Nobla, no i w ten sposób zahamowali rozwój nauk społecznych, a ich ostatecznym osiągnięciem okazały się kolejne z  bardzo brudnego palucha wyssane teoryjki gender. Wszystko widziane z perspektywy żaby.

A propos żaby - żaba wydaje się szczególnie zasłużona w badaniach zachowań gatunku ludzkiego, bo nie tylko uzywa się zapożyczonej od żaby perspektywy poznawczej, ale strategie działania wielu opcji ideowej zostały oparte na obserwacji zachowań żaby poddanej procesowi gotowania, raz wolnego, raz szybszego. Najskuteczniejszy okazał się proces powolnego gotowania żaby bez uzycia pokrywki, który powstrzymał żabę od wyskoczenia z ukropu.

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale