zetjot zetjot
516
BLOG

Spektakularne zderzenie: Holland kontra Ulmowie

zetjot zetjot Rozmaitości Obserwuj notkę 26

Historia płata kłamcom figle. Prawda zawsze wygrywa.

To środowisko, które reprezentuje pani Holland, nie cierpi Polaków, a przy tym cierpi na kompleks żydokomuny kolaborującej z Sowietami na szkodę Polaków. Więc nie mogą wystąpić otwarcie i dać wyraz swojej nienawiści i powiedzieć: my was nienawidzimy; muszą to zrobić w sposób okreżny, zakamuflowany, muszą jakoś wykazać, że to Polacy sami są temu winni, że sami zasłużyli na swój los.

Tak więc działalność pani Holland można uznać za  formę autoterapii, która ma zmyć  winy jej środowiska i przelać te winy na Polaków.

Muszą tę nienawiść do ludzi, w tym wypadku Polaków, zamazać przez podniesienie kwestii udawanej, typowej dla komuny, miłości do człowieka w ogóle, w tym wypadku do imigrantów, by w ten sposób zamanifestować swoją wyższość moralną i poprawić swoje mniemanie o sobie, poprzez ukazanie nietolerancji Polaków, nie współczujących losowi migrantów i zasługujących na pogardę.

My lubimy wszystkich ludzi, czemu dajemy wyraz w popieraniu imigracji i imigrantów, a Polacy ich nie lubią, wiec sami nie dadzą się lubić, czego uzasadnienia dostarcza historia. I w tym momencie rozwija się kolejny wątek - pani Engelking podaje pomocną dłoń pani Holland i daje jej do ręki argumenty potwierdzające jej tezy, że nastawieni wrogo do Żydów Polacy brali czynny udział w zagładzie.

I teraz właśnie ta genetyczna wrogość Polaków do obcych znajduje kolejne potwierdzenie na granicy.

I za swoje starania pani Holland otrzymuje nagrodę w Wenecji. Wenecja może się nam teraz zupełnie logicznie kojarzyć z kłamstwem. Najpierw komisja wenecka, teraz nagroda wenecka na festiwalu weneckim. Liberalny festiwal klamstw nie powinien nas dziwić, bo inaczej być nie może po odrzuceniu przez liberalizm kryterium prawdy.

Pani Holland do  szerzenia swoich kłamstw używa sprawdzonych przez Sowietów i nazistów narzędzi propagandy filmowej.

Fikcja literacka i filmowa rządzi się swoimi prawami. Obraz filmowy musi opierać się na konkrecie i przypadkach jednostkowych, na losach, perypetiach i emocjach jednostek. Jest niedyskursywny, sugestywny i niepodważalny. Znacznie trudniej pokazać los wspólnoty, bo tu trzeba operować na obydwu poziomach: jednostkowym i społecznym. Tak więc w wyobraźni reżysera i widza prym wiedzie jednostka.

Tymczasem nauka pokazuje, że jest odwrotnie, że los jednostek zależy od losu wspólnoty, czego dowiódł los Polski i Polaków w trakcie II WŚ. No, ale nie da się nakręcić żadnego filmu na podstawie opracowania naukowego. Trudno przełożyć abstrakcję na konkret.

Więc zabawmy się w reżysera i wyobraźmy sobie, że pani Agnieszka Holland żyje w czasach swojego ojca, peerelowskiego aparatczyka  i kreci sowieckie filmy propagandowe o roli GUŁAGu w budowie socjalizmu. Pokazuje w nim pełną poświecenia i ofiarności na rzecz socjalistycznej ojczyzny pracę strażnika obozowego i kontrastuje jego postawę z obrazem paskudnego reakcjonisty, wroga ludu pracującego, odpracowującego swoje zbrodnie w obozie.Zgodnie z natura manipulacji filmowej, trudno byłoby nie darzyć takiego strażnika sympatią.

Przy pomocy dostępnych srodków filmowych realizacja filmu opartego na takim scenariuszu  przeinaczającym prawdę historyczną to fraszka, igraszka dla zdolnego filmowca reżimowego. Można przy użyciu odpowiednio skonstruowanych obrazów skonstruować dowolną narrację i uprawdopodobnić dowolną fałszywą tezę.

NIc dziwnego, że pani Holland z latwością przyszło wejść w rolę swojej poprzedniczki z III Rzeszy, Reni Riefenstahl.

I taki obraz filmowy miał być ujawniony tuż przed wyborami.

Niestety pani Holland ma pecha. Narracja pani Holland zderzyla się bowiem z beatyfikacją rodziny Ulmów i to zderzenie obnażyło jej prawdziwe intencje. Realia życia i śmierci zderzyły sie z manipulacją filmową. Prawda znowu zwyciężyła. A przy okazji pokazała jak miłość przeciwstawiła się  nienawiści.

W tygodniku Sieci opisano rozbicie siatki szpiegowsko-dywersyjnej działającej na kolei na zamówienie Rosji.  Podobnie trzeba zwalczać putinowsko-łukaszenkowską propaganda w ramach wojny hybrydowej i powinna być ona  urzędu w Polsce zakazana. Rozbito siatkę dywersatnów działającą na kolei, czas na siatkę dywersantów w kinematografii. Pani Holladn do tej grupy kwalifikuje się jak mało kto.

zetjot
O mnie zetjot

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (26)

Inne tematy w dziale Rozmaitości