Zamiast zastanowić się nad słuszną oceną MM i zastanowić się nad tą różnicą, bo tu jest ciekawszy problem, który MM zauważył: Żulczyk jako pisarz i Żulczyk jako hejter czyli drJekyll and Mr Hyde. A komentatorzy włażą w bezpłodne przepychanki polityczne, zamiast zastanowić się nad problemem umysłu. I o tym będę chciał napisać.
Co robi Żulczyk jako pisarz ?
Wyciąga ze swojego umysłu oewne pomysły i projektuje je na swego bohatera. Nie musi się utożsamiać z bohaterem, ale musi mieć w swoim własnym umyśle znajomość rozmaitych intencji jakie przyświecają ludziom. Ale to wszystko widzi on ze swojej własnej perspektywy. I z tej własnej perspektywy wyposaża swojego bohatera w pewne cechy i skłania go do pewnych zachowań. Snuje narrację wedle własnych pojęć o łańcuchach przyczynowo-skutkowych.
Czyli mamy Żulczyka jako podmiot i jego bohatera, w którego umysł wkłada produkty własnego umysłu.
A teraz zastanówmy się nad Żulczykiem jako hejterem. Żulczyk jako hejter gubi się i zapomina o swojej relacji do swojego bohatera. Tak jak zawartość umysłu bohatera bierze się z umysłu Żulczyka, tak też zawartość umysłu Żulczyka też się skądś bierze. Skąd ?
Powtarza się tu dokładnie taki sam proces: z zewnątrz. Umysł Żulczyka wypełniony jest opiniami, poglądami i stereotypami jego środowiska i on je ujawnia jako hejter. Jest więc umysł Żulczyka projekcją wyobrażeń i opinii jego własnego środowiska tak jak jego bohater jest projekcją jego samego i jego wyobrażeń o świecie. Różnica jest ta, że bohater musi być poddany pewnym spóojnym rygorom narracyjnym, a umysł Żulczyka jako hejstera może sobie swobodnie hulać.
A różnica między panami jest taka, że Żulczyk snuje fantasmagorie, podczas gdy MM realnie kształtuje dobro wspólne.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)