Poprzednim razem przyglądałem się Tuskowi z perspektywy polskiej, teraz pora wyjrzeć poza polskie opłotki.
Tusk stwierdził ostatnio na jakimś masowym spotkaniu, nawiązując do projektu CPK, który uważa za megalomanię, że on nie ma kompleksów wobec Francji i Niemiec i nie musi mieć większego.
Nie ma ??? Naprawdę nie ma kompleksów ???
Chyba już się państwo przekonali, że jak Tusk coś mówi, to trzeba to interpretopwać dokładnie odwrotnie. I tak jest i tym razem. Na wszelki wypadek sprawdźmy.
To jest facet z marginesu, z biednej rodziny, z jakiejś tam dzielnicy Gdańska, który pełen jest kompleksów. Wiadomo, żę najbardziej cool miejscem w Trójmieście od zawsze jest Sopot i to nie cały lecz Górny, więć kierowany tym kompleksem tęsknoty za elitą, kupił sobie dom w Sopocie, Górnym oczywiście. W Górnym Sopocie mieszkałem w paru miejscach w latach 70tych i 80tych, więc się nieco orientuję.
Te kompleksy widac gołym okiem i poza Polską, bo Niemcy to, dla słabo wykształconego faceta, ordnung i to mu wystarcza, a Francja to wow!, Francja elegancja, nieosiągalny szczyt finezji. Więc pobyt w Trókącie Ber..., pardon, Weimarskim, to spełnienie jego marzeń o awansie społecznym. Zaliczył już pozycję figuranta w Radzie Europejskiej, a teraz marzy mu się może szefowanie KE. I nie zdaje sobie sprawy z tego, że faktycznie to jest to raczej Trójkąt Bermudzki. Czarna dziura europejskiej polityki.
Tusk jest organizacyjnym ignorantem, a ambicje osobiste każą mu tę ignorancję bagatelizować.
Jak wiadomo z teorii zarządzania, jest górny pułap wielkości zarządzanej organizacji i nic dziwnego, że w polityce, gdy państwo zostało scentralizowane i okrzepło, pojawił się dla usprawnienia systemu, poziom samorządowy.
Tymczasem jezeli chodzi o UE, to ta zasada, ze względów ideologicznych (państwo jest be) jest ignorowana i przeważą w establishmencie dążenie do centralizacji, wzmagane dodatkowo eurokratyczną zazdrością o penisa, bo przecież skoro są Stany Zjednoczone Ameryki Płn, to czemu by nie mogło być Stanów Zjednoczonych Europy ? Nic tu nie pomoże na ideologiczne zapędy dowodzenie, że różne i nieporównywalne są globalnie i geograficznie sytuacje europejskie i amerykańskie. Projekt nie ma technicznie czyli socjologicznie i ustrojowo żadnego sensu, chyba że weźmiemy pod uwagę jeden czynnik, o którym się głośno nie mówi.
Tu nie chodzi o efektywnośc całego systemu, lecz o zorganizowanie systemu z centrum i peryferiami, w których to centrum, w Berlinie oczywiście, będzie miało głos decydujący, a peryferia nic nie będą miały do powiedzenia. Ale i ten zamysł nie ma najmniejszego sensu co pokazała historia Związku Sowieckiego.
I ta właśnie kwestia pokazuje w całej rozciągłośći kompleksy Tuska i jego głupotę.
A jeżeli ktoś potrzebuje dodatkowych argumentów, to niech wysłucha rozmowy między Igorem Janke a Rafałem Ziemkiewiczem:
https://www.youtube.com/watch?v=C2FR6rtVGC0


Komentarze
Pokaż komentarze (21)