Zjednoczona Prawica wysunęła na czoło swego programu hasło #Wolni Polacy. Biorąc pod uwagę okoliczności jest to hasło jak najbardziej na czasie. Cechą bowiem charaktrerystyczną obecnej fazy historii jest zjawisko, którego sens najlepiej oddaje fraza "Przebrał się diabeł w ornat i ogonem na mszę dzwoni". Wiąże się ono z faktem, że największym wrogiem wolności stał się... liberalizm.
Ten paradoksalny upadek zawdzięcza liberalizm swojej niezrównoważonej strukturze, opartej na jednym tylko wymiarze/relacji społecznej jaką jest wolność. Jak wiadomo, przestrzeń, w tym także przestrzeń społeczna, wymaga współwystępowania kilku wymiarów/relacji. Takich kluczowych relacji jest trzy: prawda, miłość i wolność, a ich odrzucenie sprawiło że liberalizm stał się ideologią toksyczną promującą kłamstwo, nienawiść i przemoc. Najbardziej reprezentatywnym znakiem obecnego liberalizmu są osławione osiem gwiazdek.
Jak wiadomo, struktura społeczna znajduje swoje odzwierciedlenie w strukturze umysłu, a rozpad struktury społecznej pociąga za sobą rozpad umysłu i stąd się biorą odlotowe zachowania wielu nominalnych liberałów, a nawet noszące znamiona opętania działania całych grup społecznych.
Rozbudowane dywagacje na temat stanu umysłów wydają się bezowocne. Rozpad umysłów wywołany rozpadem stuktur systemowych jest oczywisty, lecz formy tego rozpadu mogą być rozmaite i niezbadalne z uwagi na mnogość przypadków.
Należy więc skorzystać z kategorii "Idiota" przyjętej przez starożytnych Greków opisującej status ludzi nie rozumiejących polityki. Zaoszczędzimy sobie nieudanych prób zrozumienia zachowań ludzi dotkniętych tym syndromem. Tego rodzaju klasyfikacja jest w kwestiach polskiej polityki najzupełniej wystarczająca, bo nie ma potrzeby zbyt wysubimowanych podziałów na jakieś "plemiona polityczne". Liczy się jedna katagoria, reszta mieści się w szerokim spektrum idiotyzmu.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)