Moim hasłem przewodnim w różnego rodzaju analizach jest stwierdzenie: "Każdy kij ma dwa końce." I ono będzie służyło jako wskazówka w tym tekście.
Szczególnie interesujący jest fałsz związany z hasłem "różnorodność". Unia z premedytacją wskazującą na złą wolę lub ignorancję usiłuje wcielać to hasło w życie ignorując fakty.
Tu jest parę poziomów fałszu.
Po pierwsze, różnorodność zapewnia nam genetyka i rozmnażanie płciowe, bo kazdy potomek ma po 50% genów od każdego z rodziców. Tak więc o różnorodność troszczy się natura i UE nie jest tu do niczego potrzebna.
Po drugie, to nie różnorodność zapewnia nam rozwój jak sugeruje ideologia UE lecz wolna wola. Nawet Chiny, w których systemie wolna wola nie występuje, rozwijają się znacznie szybciej niż Unia. Tradycyjnie, gdy Zachód promował wolność i parę innych cnót, stał się centrum światowego rozwoju. Unia zaś zaczyna radykalnie wolność ograniczać.
Po trzecie, czas rozprawić się z kolejnym fałszem i wyciągnąć wnioski z faktu, że każdy kij ma dwa końce i że człowiek jest istotą społeczną, a na Zachodzie człowiek musi być dodatkowo rozpatrywany w dwóch aspektach: jako element grupy społecznej i jako zindywidualizowana jednostka, przy jednoczesnym uwzględnieniu prymatu sfery zbiorowej.
Jeżeli Unia tak bardzo troszczy się o różnorodność na poziomie jednostki, to jednocześnie z uwagi na logikę, musiałaby się zatroszczyć o różnorodność na poziomie zbiorowym czyli na poziomie państw. Tymczasem, werbalnie, ideologia unijna promuje rzekomą wolność indywidualną, choć faktycznie jest to tylko partykularyzm, a zwalcza różnorodność na poziomie narodowym. Jest to motywowane wyłącznie ukrytym celem politycznym.
Doprecyzujmy kwestię systemowego fałszu różnorodności. Modelem ludzkiej kultury jest język, więc popatrzmy na język z punktu widzenia różnorodności. Językowa różnorodność jest absurdem, bo uniemożliwiła by porozumienie między użytkownikami języka. Ale warto w tym momencie spojrzeć na próbę stworzenia na siłę nowego języka z gwary śląskiej, co ujawnia prawdziwe intencje promotorów tego szkodliwego pomysłu. Promowanie ideologii gender jest próbą z tego samego repertuaru celowego generowania podziałów populacji - dziel i rządź.
Dalsze uczestniczenie w tak zafałszowanym systemie nie ma najmniejszego sensu, bo nie ma perspektyw rozwojowych.
W unijnej ideologii, Polska jako suwerenne państwo nie jest do niczego potrzebna, potrzebna jest tylko polska sila robocza i polski rynek. Tak więc Tuskowe niszczenie polskich instytucji państwowych jest jak najbardziej na rękę establishmentowi unijnemu. Gdy ten establishment mówi cokolwiek, np. o praworządności, to należy to interpretować dokladnie odwrotnie.
Unijny establishment żyje urojeniami,nie rozpoznaje rzeczywistości, na co wskazuje Leszek Ślazyk w rozmowie i książce o Chinach, i nie ma najmniejszego potencjału rozwojowego w obecnym liberalnym układzie.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)