Jestem zwolennikiem teorii o przestrzeni społecznej a ta, jak wiadomo, będąc przestrzenią, musi być wielowymiarowa. Ludzie, którzy patrzą na rzeczywistośći i widzą tylko jeden lub dwa wymiary to są płaskoziemcy. A takich płaskoziemców jest co niemiara.
Tak długo, drodzy płaskoziemny, jak uprawiacie swój ogródek, nikomu wasze płaskoziemstwo nie wadzi, ale jeżeli wyjdziecie poza płot i spróbujecie budować ulicę, ignorując geofizykę, to stajecie się publicznym zagrożeniem.
W toku długiej ewolucji naszego gatunku kształtowały się rozmaite adaptacje czy to do środowiska naturalnego czy też społecznego i jedną z takich adaptacji jest umysł instalowany na mózgu, a mózg takżę ulegał biologicznej ewolucji by sprostać wymogom środowiska. Środowiska ulegały zmianom i adaptacje musiały być modyfikowane by spostać zmianom. Jedne adaptacji i modyfikacje działały w tak zmiennych warunkach lepiej, inne gorzej.
Daniel Kahneman w swojej pracy "Pułapki myślenia" zajmuje się analizą błędów poznawczych związanych ze strukturą mózgu i umysłu, więc jeżeli kogoś ta kwestia interesuje może sobie poczytać. I ta struktura umysłu jest jednym ze źródeł postaw jakie reprezentują płaskoziemcy.
Mnie bardziej interesują warunki środowiska spolecznego, które kształtują umysły. Ludzie wychowują się w różnych środowiskach społecznych i różne są też ich osiągnięcia edukacyjne. Większość ludzi żyje w świecie postrzegania wzrokowego, widzi tylko obiekty materialne, a niewidoczna przecież struktura rzeczywistości jest im niedostępna. Rzeczywistość to dla nich coś w rodzaju serialu telewizyjnego. A serial przecież jest fikcją reżyserowaną, więć mozna ludziom wyreżyserować matrix, zapakować ich do niego i będą sądzili, że to rzeczywistość.
Weźmy język. Ludziom bezpośrednio dostępna jest tylko, dzięki słuchowi, warstwa foniczna. Gramatyczna struktura językowa, która jest kluczowa dla języka, jest niewidoczna i niedostępna. Dzieci uczą się, w wielkich bólach, rozpoznawać te strukturę bez użytku świadomości. Świadome uczenie się odbywa się w szkole, dopiero potem gdy dzieci płynnie opanują już komunkację językową.
Najlepszym przykladem struktury językowej jest język angielski, w którym obowiązuje stały szyk podmiot+orzeczenie+dopełnienie (subject+verb+object). Dlatego jest tak popularny, dzięki tej prostocie.
Płaskoziemcy to ludzie, którzy niewidocznych struktur rzeczywistości nie dostrzegają, bo zamiast myślenia abstrakcyjnego stosują myślenie konkretne, np. "kto za tym stoi?" i wpadają w pułapki opisywane przez Kahnemana. Co gorsza nie dostrzegają też struktur umysłu, pochodnych od struktur społecznych i nie mają autokontroli nad własnymi umysłami. I oni są plagą salonu i internetu w ogóle.
W ten sposób ich uwaga koncentruje się na osobach i tu najlepszym przykładem jest ich stosunek do Kaczyńskiego i do Tuska. Realny stosunek obu tych panów do rzeczywistości politycznej prezentowany w programach politycznych płaskoziemcom umyka. Przecież w przypadku Tuska żadnego programu politycznego nie ma, bo po co, skoro zna on naturę płaskoziemców i wystarczy, że pomacha straszakiem Kaczyńskiego, by przywołać ich do porządku. "PORZĄDKU" tak jak on to rozumie.
I żeby była pełna jasność, skorzystajmy z analogii do USA. To nie Trump wzniecał medialną histerię, to liberałowie rozpoczęli medialną nawałę w obawie przed utratą władzy, i nie liberałowie byli celem zamachów. W Polsce mamy sytuację podobną - Kaczyński od samego początku był i jest obiektem ataków postkomuny.


Komentarze
Pokaż komentarze (16)