Muszę zmodyfikować notkę i wprowadzić niezbędne uzupełnienie, bo przeoczyłem jedną rzecz.
Mamy Kierownika.
To fakt, ale fakt ten wymaga reinterpretacji. Mamy takiego Kierownika dokładnie wedle modelu jak kierownik w ambasadzie w Waszyngtonie. To jest Kierownik, a nie Dyrektor. Dyrekcja jest bowiem w Berlinie albo w Brukseli.
I to jest problem, problem ocierający się o kabaret.
A Kierownik stawia na innych, mniejszych kierowników. Zamiast ambasadorów, mamy kierowników ambasad. A potem taki mały kierownik, jak ta żaba, która wyciąga łapkę, gdy kują konie, na którą głosowało 20 000 osób, rzuca wyzwanie Prezydentowi, na którego głosowało ponad 10 mln wyborców.
Do tego jeszcze okazuje się, że parę milionów nawiedzonych albo zaczadzonych bierze udział w tym kabarecie pana Kierownika jako statyści.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)