Warto czasem oderwać się od wulgarnej i przyziemnej polskiej bieżączki politycznej i skierować uwagę ku bardziej interesującym i zagadkowym kwestiom.
Eben Alexander, znany amerykański neurochirurg, z praktyką na renomowanych uczelniach amerykańskich, w niewytłumaczalny sposób zapadł w r.2008 na zapalenie opon mózgowych wywołane przez pałeczkę okrężnicy. Zapalenie miało tak ostry przebieg, że doprowadziło do śpiączki, wskutek wyłączenia się kory mózgowej i groziło zamianą mózgu w galaretę , a w konsekwencji zamianą w warzywo lub, co bardziej prawdopodobne, śmiercią. Jednak w równie niewytłumaczalny sposób chory wybudził się po 7 dniach, jak nowy i po paru tygodniach odzyskał pełną sprawność intelektualną.
Zbulwersowany doznaniami, których doświadczył w śpiączce, a które doprowadziły go do zmiany światopoglądu o 180 stopni, autor opisuje te przezycia z pogranicza śmierci i stara się znaleźć wiarygodne, jak na naukowca neurospecjalistę przystało, wyjaśnienie. Książka ma dwa wątki - pierwszy poświęcony jest opisowi niezwykłych peregrynacji autora w innym wymiarze, a drugi - opisowi działań personelu szpitalnego próbujacego go ratować oraz zachowaniom rodziny i przyjaciół w czasie, gdy on leżał nieprzytomny,podłączony do aparatury i w coraz gorszym stanie.
Doznania były tak realistyczne, plastyczne i uporządkowane, że mimo rozważenia wszelkich dostępnych hipotez naukowych, żadna z nich nie była w stanie choćby zbliżyć się do wyjaśnienia tego fenomenu. Ich realizm, plastyczność, złożoość i spójność wymagałaby funkcjonowania kory móżgowej, a ta była przecież wyłączona i poddana gwałtownie rozwijającemu się procesowu chorobotwórczemu, a z kolei inne, niższe podsystemy mózgu nie byłyby zdolne do wytworzenia tak złożonych i spójnych sekwencji obrazów. Co więcej, mimo tak pełnej, spójnej świadomości zachodzących ponadnaturalnych zjawisk, chory był jednocześie pozbawiony jakiejkolwiek świadomości tego, kim był dotychczas.Jedyne zborne, zdaniem autora, wyjaśnienie wymagałoby przyjęcia tezy, iż jego świadomość, w postaci niematerialnej duszy, czasowo opuściła ciało by przebywać w całkiem innym wymiarze.
Autor traktuje swoje przeżycia jako dowód na niematerialną naturę ludzkiej świadomości, stąd też tytuł ksiązki - "Dowód". Do tej pory zjawiska tego typu były relajonowane pzez amatorów, tym razem sprawa wygląda poważnie, bo przydarzyła się sceptycznemu naukowcowi, który uprzednio odnosił się do takich opowieści z pobłażaniem, aż przyszła kryska na Matyska.
Zaglądam dziś do nowego numeru "Do rzeczy", a tam Łysiak zahacza o tę samą kwestię i ten sam przykład.
449
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (12)