Generalnie, KE stoi na straconej pozycji w konflikcie z Polską w sprawie sądownictwa i konstytucji. Może, owszem, podgrzewać atmosferę, ale to obniża autorytet samej Komisji, demaskując jej stronniczość i ideologiczne uwarunkowania, a przecież ten autorytet został już wielokrotnie podważony przez niezdolność KE do zajęcia się poważnymi sprawami takimi jak kryzys imigrancki czy kwestie polityki energetycznej. Podgryzanie Polski jest sposobem na odwrócenie uwagi od prawdziwych kłopotów.
W związku z kompromitacją Unii, trzeba bardzo dbać o relacje w ramach Grupy Wyszehradzkiej i obszaru Trójmorza, które mogą okazać się niezbędną bazą do stworzenia Unii-bis, gdy obecna forma się zawali, z czym trzeba się coraz poważniej liczyć.
Nie należy występować zbyt energicznie przeciwko UE, z uwagi na naiwną postawę opinii publicznej w mniejszych państwach Unii, które mogą się obawiać otwartej konfrontacji z Niemcami czy Francją, ale trzeba zdawać sobie sprawę z faktu, że KE jest papierowym tygrysem, a głównym animatorem tego papierowego tygrysa są Niemcy i międzynarodowe środowiska lew-lib. Trzeba z KE prowadzić spokojny dialog, ale zachowując pełną asertywność i robić swoje. Asertywność się opłaca, co pokazje ten link:
https://wpolityce.pl/polityka/355493-ke-nie-planuje-kolejnych-krokow-wobec-polski-w-prowadzonej-procedurze-praworzadnosci-warszawa-nie-przekroczyla-czerwonej-linii


Komentarze
Pokaż komentarze (2)