Davida Irvinga usunięto dziś z 52. Międzynarodowych Targów Książki w Warszawie – o sprawie pisze tu, dość tendencyjnie, Rzeczpospolita. Faceta wyrzucono, porządek panuje w Warszawie. Nikt nie propaguje treści niezgodnych z prawem polskim.
Mam gdzieś to, czy Irving neguje holokaust czy nie. Sprawdzę to, ale na razie to nieistotne. Obchodzi mnie natomiast fakt, że w Polsce obowiązuje jakaś cenzura myśli! Można mówić ale nie wszystko! Niejaki Pandada neguje tu fakt, że Lenin był ludobójcą; znaczna część lewackich morderców w białych rękawiczkach neguje fakt, że dziecko w łonie matki to też człowiek; można twierdzić że ziemia jest płaska, że komunizm jest dobry, że demokracja pod rządami Kaczyńskich jest zagrożona i że Che był cool a nie można do cholery zanegować holokaustu?! Podwójne standardy?! Ja bym z chęcią posłuchał mr Irvinga choćby żeby przekonać się, że to świr i wyśmiać go na blogu. Ale nie mam takiej okazji bo to państwo odbiera mi szansę zapoznania się z poglądami Irvinga. Co to do kurwy nędzy paru fagasów z Sejmu może jedną ustawą narzucać PRAWDY OBJAWIONE? Jakieś DOGMATY? Tu nie chodzi o stosunek do holokaustu, bo ja byłem w Auschwitz i widziałem sznury z ludzkich włosów, i byłem w Stutthof i uciekłem stamtąd z płaczem – chodzi o prawo do mówienia co się myśli! O prawo do własnej głowy! I prawo innych do słuchania, bo prawdę można poznać jedynie słuchając wszystkiego!
Jest w Ewangelii taka scena: spoliczkowany Jezus mówi do sługi, który go uderzył :jeśli źle powiedziałem, udowodnij co było złego, a jeśli dobrze, to dlaczego mnie bijesz?”. Tak samo jest tu – jak facet się myli to dawajcie go do mnie i zaraz mu to udowodnię, a jak się nie myli, to znaczy, że ktoś chce ukryć coś przed ludźmi. Trzeciego wyjścia nie ma.
Rozumiem oczywiście gniew wielu ludzi. Jednak po pierwsze, Żydzi wściekają się, gdy neguje się holokaust, ale w żydowskich gazetach ukazują się komiksy o Polakach-kolaborantach en masse. A po drugie, jeśli uważasz, że ktoś zakłamując historię uczynił ci krzywdę – to wezwij go przed sąd, bo masz prawo. Ewentualnie daj w mordę albo staroświecko wyzwij go na Desert Eagle'e przez niedźwiedzią skórę. Ale to w konkretnej sytuacji! Każdy przypadek osobno! Nigdy nie sankcjonuj tego martwą literą prawa !!!
Nie jestem zły, wściekły, rozgoryczony. Jestem wkurwiony, tak, jak może być tylko ktoś, kto wie, że złoczyńcom może jedynie naskoczyć. Dobra, koniec, bo jeszcze chwilę o tym pomyślę i wyczerpię ilość dopuszczalnych na blogu przekleństw na trzy lata.


Komentarze
Pokaż komentarze (70)