Nie będzie prostytucji. Nie będzie pijaństwa. Nie będzie raka płuc. Niczego nie będzie! – takie oto kononowiczowskie hasła słychać ostatnio w Polsce i Europie. Czy to Kościół, chcący penalizacji korzystania z usług prostytutek, czy to Giertych, walczący z liściem marihuany na koszulkach, czy niektórzy niemieccy politycy chcący wychowywać w szczupłości poprzez akcyzę na słodycze, wszyscy wpisują się w jeden wielki nurt Ligi Cnotliwych Zamordystów (w skrócie El Che). Tej właśnie działającej ponad wszelkimi podziałami organizacji zawdzięczamy przymusową szkołę, akcyzę na wódkę, zakaz posiadania narkotyków czy obowiązkowe pasy w samochodach.
Co byście zrobili, gdyby wasza podstarzała, zrzędliwa ciotka spotkała was na randce z dziewczyną waszego życia i zaczęła wam robić wykłady, jak to macie się zachowywać? Cóż, trudne pytanie. Ale gdyby ciotka był muskularnym półgłówkiem (metafora władzy)? Wtedy dalibyście po gębie. I do tego namawiam.
Czasem władza przeholowuje. I ma to miejsce dzisiaj, w niektórych europejskich „totalitaryzmach pluszowych”. Bo można ludziom zabrać pieniądze, okłamywać ich i więzić w michtriksie medialnym, ale gdy chce im się mówić, co mają jeść, ile mogą pić, co palić, gdy mężczyźnie zabiera się broń i możliwość skorzystania z usług dziwki, to już chyba wystarczy, żeby go wkurzyć. Wprowadzanie takich i podobnych ustaw jest testem, czy Europejczyk ma jeszcze jaja. Zobaczymy, czy zda go pozytywnie. Bo jeśli nie, to spełnią się wszystkie wizje przyszłości Eurokołchozu, jakie możemy znaleźć na kartach polskiej science-fiction.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)