Bardzo rzadko się zdarza by politycy mocarstw nuklearnych informowali co zrobią w razie użycia przez inny kraj broni nuklearnej. Dziś dowiedzieliśmy się, że jeżeli Rosjanie zaatakują Ukrainę lub region (czyli Polska, Słowacja, Rumunia) wykorzystując środki nuklearne to Francja nie odpowie na taki atak. Ta wypowiedź to jakby zaproszenie dla Putina by się nie cofał przed wojną nuklearną czy nawet rozszerzeniem jej zasięgu. Rosjanie właśnie podbili stawkę twierdząc, że mogą użyć takiej broni a Francuzi powiedzieli pas bo atak na kraje środkowoeuropejskie nie zagraża ich życiowym interesom. Dla mnie nie byłoby to problemem gdyby Paryż nie był członkiem NATO. Zastanawiam się czy w sytuacji ataku na Polskę może się okazać, że sojusz północnoatlantycki może być blokowany przez Francję. Czy możemy być pewni, że gdy wybuchnie wojna nuklearna w regionie nie zostaniemy osamotnieni?




Komentarze
Pokaż komentarze (15)