![]()
Z daleka niby się trzyma, ale jak podejdziesz bliżej to już śmierdzi i się rozpada. 28 lutego USA + Izrael zaczęły drugą w ciągu roku turę „witajcie w nowym świecie bez waszych marzeń o hegemonii regionalnej”.
Efekt jest jeden. Irańskie dowództwo w rozsypce, lotniskowce pływają dalej, bazy w Zatoce stoją, a mlody Chamenei (jeśli jeszcze oddycha) pewnie zmienia pieluchy co godzinę.
Ale spokój – irańska propaganda i jej wierni fani z ruskiego Telegrama oraz irańskich fejków już mają rozwiązanie.Co widzimy na fejsie, X i kanałach typu „Iran time” albo „IRGC fan club”?
Zatopiony USS Abraham Lincoln (filmik z gry komputerowej + filtr sepia)
Tel Awiw w płomieniach (stare nagranie z października 2024 + napisy „teraz 2026, bigger & better”)
AI-generowane wideo, gdzie 47 rakiet Khaibar równa z ziemią bazę Al Udeid (satelita pokazuje parking i kebab na rogu)
„170 amerykańskich trupów w jednej bazie” (zdjęcie z libańskiego pogrzebu sprzed 3 lat)
A eksperci z ruskich kanałów? Klasyka:
„Towarzysze, to jest Stalingrad 2.0, tylko tym razem Persowie rozwalili imperialistów jednym palcem lewej stopy!”
„Amerykanie stracili 32 okręty – wszystkie na dnie, a Trump płacze w bunkrze!”
„Izrael skapituluje za 72 godziny, bo zabrakło im hummusu i F-35 spadają jak muchy!”Prawda? Prawda jest taka, że Iran stracił większość tego, co miało odstraszać – lotnictwo w większości na złomie, systemy S-300/400 jak sito, dowódcy zmieniają się częściej niż skarpetki, a „zwycięskie salwy” to głównie propaganda dla gimbazy i naiwnych z Azji Środkowej.
Pudrowanie trupa osiągnęło poziom mistrzowski: trup już siny, muchy robią kółeczka, a oni dalej pudrują, różem malują i krzyczą „patrzcie, jaki świeży, jaki silny, jaki zwycięski!”. Klasyczny irański PR 2026: jak nie możesz wygrać wojny, to przynajmniej wygraj narrację na Telegramie i w fejkowych mediach.Morał? Jak widzisz kolejnego „analityka” z Moskwy albo Teheranu, który krzyczy o „totalnym zwycięstwie Iranu”, to po prostu daj mu lajka za kreatywność i idź dalej. Bo rzeczywistość i tak śmierdzi trupem – i to nie perfumowanym.Koniec pieprzenia.


Komentarze
Pokaż komentarze