To dwa moje psy: Balloo i Zyzio vel Muchomorek Freiherr von Pumpernikiel.
Balloo to pies od czterech lat u mnie (imię takie istnieje, zob.: "Księga dżungli"). Pojawił się pewnego letniego dnia w ogrodzie i tak został. Ktoś go chyba porzucił. Przez dwa lata nocami płakał, teraz już przestał - jest mu chyba lepiej niż poprzednio. Wiele wskazuje, że to bardzo stary pies. Przynajmniej będzie mieć wspaniałą i spokojną starość!
Ten mniejszy pies to miał być wywieziony do schroniska, bo właściciel wyjechał z kraju. Przygarnąłem go kilka lat temu i dałem mu nowe imię oraz dowartościowałem: otrzymał tytuł barona (Freiherr) Muchomorek (to taki grzyb ładny, ale trujący, Zyzio też jest ładny, ale ma charakterek czasami nie do wytrzymania) von Pumpernikiel (to taki chleb, który nie każdy lubi, a Zyzia trzeba po prostu polubić).
Zyzio ma własności terapeutyczne - trzeba ciągle być wesołym, bo jak nie to szczeka, czyli z Zyziem każdy dzień leci radośnie i z humorem.
Tylko tchórze się nie śmieją! Jestem odporny na chamskie komentarze, a wszystkich Niemytym Duszom i innym Toksycznym Osobnikom mówię, że piszę tu dla siebie na zasadzie "Śpiewam sobie a Muzom". Po prostu ćwiczę pisanie, a Wy, Drodzy Użytkownicy, nie musicie czytać, jest mi to obojętne. Proszę oszczędźcie sobie wysiłku i tej nienawiści i przestańcie pisać "nieludzkie" komentarze.
Komentarze
Pokaż komentarze (1)