Custor Matt Custor Matt
48
BLOG

Ateizm to świadomość afirmacji śmierci

Custor Matt Custor Matt Społeczeństwo Obserwuj notkę 2


  „Mówi głupi w sercu swoim: Boga nie ma” — czytamy w Psalmie 14. Podobne słowa znajdują się w Psalmie 53. Nie muszą one jednak oznaczać jedynie prostego potępienia niewiary. Można odczytać je jako pytanie o granice ludzkiego poznania: czy człowiek, który nie potrafi ogarnąć całej rzeczywistości, ma prawo z całą pewnością orzekać, że poza światem materialnym nie istnieje nic więcej? Być może prawdziwa mądrość nie polega na tym, aby zbyt szybko odpowiedzieć „Boga nie ma”, lecz na tym, aby nieustannie szukać Prawdy i dopuścić możliwość, że rzeczywistość jest większa od tego, co potrafimy poznać.

   Człowiek jest istotą ograniczoną. Nie potrafi objąć rozumem nieskończoności kosmosu, ogromu czasu ani całej złożoności materii. Tym bardziej nie może oczekiwać, że w pełni pojmie Boga, jeśli Bóg rzeczywiście istnieje. Z tego jednak nie wynika Jego nieistnienie. Niezdolność poznania czegoś nie jest dowodem, że tego czegoś nie ma. Człowiek może więc przyjąć postawę zamkniętą, uznając za rzeczywiste wyłącznie to, co potrafi empirycznie zbadać, albo postawę otwartą, w której rozum poszukuje odpowiedzi także poza granicami własnego doświadczenia.

     W tym sensie pytanie o Boga nie jest pytaniem podobnym do pytania o istnienie krasnoludków. Bóg, jeśli istnieje, miałby być racją istnienia rzeczywistości, a nie jednym z jej przypadkowych elementów. Wiara w Boga może więc stanowić racjonalną próbę odpowiedzi na pytanie, dlaczego istnieje raczej coś niż nic oraz czy istnienie człowieka ma sens wykraczający poza jego biologiczne trwanie.

 
     Problem staje się szczególnie wyraźny wtedy, gdy człowiek przyjmie, że śmierć jest absolutnym kresem jego istnienia. Jeżeli wraz ze śmiercią kończy się świadomość, osobowość, miłość, pamięć i wszelka możliwość dalszego istnienia, wówczas życie człowieka otrzymuje zupełnie inną perspektywę. Człowiek wie, że niezależnie od swoich osiągnięć, bogactwa, sławy czy władzy ostatecznie umrze. Całe jego istnienie zostaje zamknięte pomiędzy narodzinami a śmiercią. W takim świecie można zapytać: czy istnieje obiektywny, ostateczny sens ludzkiego życia?

      Jeszcze poważniejsze staje się pytanie o moralność. Jeśli nie istnieje Bóg ani żadna rzeczywistość przekraczająca człowieka, to skąd miałoby pochodzić zobowiązanie moralne o charakterze absolutnym? Możemy oczywiście tworzyć prawa, normy i umowy społeczne, lecz pozostaje pytanie, dlaczego człowiek powinien ich przestrzegać, gdy ich złamanie przynosi mu korzyść i gdy nie grozi mu żadna kara. Jeżeli wraz ze śmiercią wszystko się kończy, można dojść do skrajnie nihilistycznego wniosku: skoro ostatecznie i tak wszyscy umrzemy, to nic nie ma znaczenia.

     Właśnie tutaj pojawia się najbardziej niepokojąca konsekwencja nihilizmu: skoro nie istnieje żaden ostateczny porządek dobra i zła, człowiek może uznać, że wszystko jest dozwolone. Nie oznacza to oczywiście, że każdy ateista staje się człowiekiem niemoralnym. Taki wniosek byłby niesprawiedliwym uproszczeniem. Ateista może być człowiekiem szlachetnym, współczującym i gotowym do poświęcenia. Problem dotyczy jednak nie tyle jego osobistego charakteru, ile filozoficznego uzasadnienia moralności. Można bowiem zapytać, czy bez Boga istnieje fundament, który czyni dobro dobrem niezależnie od ludzkich opinii, interesów i decyzji większości. 

     Jeżeli natomiast człowiek uznaje istnienie Boga, moralność może zostać zakorzeniona w rzeczywistości przekraczającej jednostkę. Prawo naturalne nie jest wówczas jedynie zbiorem konwencji, lecz wyrazem pewnego obiektywnego porządku wpisanego w naturę człowieka i świata. Bojaźń Boża nie musi oznaczać strachu przed arbitralną karą. Może oznaczać świadomość, że człowiek nie jest najwyższą miarą rzeczywistości i że jego wolność posiada granice wyznaczone przez dobro. Z takiej świadomości mogą wyrastać miłość, miłosierdzie, odpowiedzialność i współczucie.

   Wiara w Boga nie rozwiązuje oczywiście wszystkich problemów filozoficznych. Nie usuwa cierpienia, śmierci ani tajemnicy istnienia. Daje jednak możliwość odpowiedzi na pytanie, którego materializm nie rozstrzyga: czy śmierć jest naprawdę ostatnim słowem o człowieku? Jeżeli Bóg istnieje, śmierć nie musi być kresem, lecz może być granicą pomiędzy jednym sposobem istnienia a innym. Wtedy ludzkie życie nie jest jedynie krótkim epizodem materii świadomej własnego przemijania, lecz posiada sens przekraczający doczesność.

      Dlatego spór między ateizmem a wiarą nie powinien sprowadzać się do wzajemnych obelg. Jest to przede wszystkim spór o fundament rzeczywistości, sens ludzkiego istnienia i źródło dobra. Człowiek może powiedzieć: „istnieje tylko materia i śmierć jest końcem wszystkiego”. Może jednak również powiedzieć: „nie wiem wszystkiego, dlatego nie wykluczam Boga i szukam Prawdy”. Ta druga postawa nie musi być ucieczką od rozumu. Może być właśnie uznaniem jego granic.

    Jeżeli bowiem śmierć jest ostatecznym kresem, człowiek może poczuć przerażającą pustkę: wszystko przemija, a ostatecznie nic nie pozostaje. Jeżeli jednak istnieje Bóg, śmierć nie musi oznaczać nicości, a dobro nie musi być jedynie ludzką umową. Wtedy życie może mieć sens większy niż samo przetrwanie. Człowiek nie żyje wyłącznie po to, aby umrzeć, lecz żyje w perspektywie czegoś, co przekracza jego doczesne istnienie.

     Być może właśnie dlatego mądrość nie polega na pewności, że Boga nie ma, lecz na odwadze, by postawić pytanie, którego konsekwencje sięgają aż po sam kres ludzkiego życia: czy po śmierci pozostaje nicość, czy też istnieje Prawda większa od człowieka?
.
      Wniosek:
ateizm prowadzi do świadomości, że jest tylko śmierć, lecz wiara w Boga, daje nadzieję, że życie ma większy sens niż tylko przemijające istnienie. Jeśli Boga nie ma, to jest tylko śmierć!
.
    Postscriptum

A teraz drwijcie ze mnie i piszcie, że to gimnazjalne dyrdymały, a ja wam powiem, że to streszczenie fragmentu pewnego dzieła filozoficznego, lecz tylko wykształcony i mądry to rozpozna, a głupi będzie się śmiać.
Ludzie często mylą religię z wiarą w Boga. Każda religia jest karykaturą Boga, zamiast prowadzić człowieka ku miłości, miłosierdziu i współczuciu, ogranicza się do rytuałów, ceremonii, dogmatów i prawa.


Oto przykład:
Polskiego ateistę Kazimierza Łyszczyńskiego zabili ludzie, którzy — niezależnie od swoich deklaracji religijnych — nie potrafili okazać mu miłości i miłosierdzia. A przecież prawdziwa wiara powinna prowadzić właśnie do miłości, miłosierdzia i współczucia wobec drugiego człowieka, a nie do prześladowania go w imię religijnych dogmatów.
Prawdziwa wiara nie polega więc  na rytuałach, ceremoniach czy bezrefleksyjnym przestrzeganiu prawa. Jej istotą powinno być poszukiwanie Boga oraz przemiana człowieka poprzez miłość, miłosierdzie i szacunek dla drugiego człowieka.
Nieszczęściem wielu ludzi jest to , że mylą religię z wiarą w Boga. Religia jest karykaturą Boga a nie Jego obrazem. 

Custor Matt
O mnie Custor Matt

Tylko tchórze się nie śmieją!  Jestem odporny na chamskie komentarze, a wszystkim Niemytym Duszom i innym Toksycznym Osobnikom mówię, że piszę tu dla siebie na zasadzie "Śpiewam sobie a Muzom". Po prostu ćwiczę pisanie, a Wy, Drodzy Użytkownicy, nie musicie czytać, jest mi to obojętne. Proszę oszczędźcie sobie wysiłku i tej nienawiści i przestańcie pisać "nieludzkie" komentarze. 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo