Zygmunt Jan Prusiński
ROZMOWA Z FEDERICO GARCIA LORCĄ
Widzisz Federico, ilu mam przyjaciół?
Znad nizin i gór, znad rzek, jezior, mórz -
oni są wszędzie, gdyby się dobrze przyjrzeć.
Kobiety dla mnie rosną jak maliny w leśnych osłonach.
Próbuję je przyzwyczaić do moich ruchów;
jakbym tańczył nago na parkiecie, zupełnie sam
przy zgaszonych świecach, a w koło tylko one
nagie w temperamencie łagodnego flamenco.
Obejmę je wszystkie swoją ręką. -
Przyszedł czas na rzeźbienie tych kobiet,
które zasługują, które pragną zostać na pamiątkę
w Kolczastym Lesie.
Federico! Jestem szczęśliwym poetą!
Zobacz, ile życzeń urodzinowych otrzymałem od kobiet!
A już myślałem żeby przybrać rolę kamienia,
gdzieś głęboko się ukryć na polnym osamotnieniu.
A jednak Federico, drogi przyjacielu, nie jestem już sam...
1.10.2010 - Ustka
Piątek 20:22
Zygmunt Jan Prusiński
6889 Czytelników na mój portal zajrzało i czytało
BLUSZCZOWY BLUES
Wiersze te które przedstawić chcę Czytelnikom są z ubiegłego roku, prawie zapomniane. Nawet i przeze mnie. Najlepiej być twórcą trzech wierszy a nie setek powstałych, dla płci pięknej - (nie zawsze warte one są... te kobiety), bo różnie to bywa. Myślałem, jako autor, ja naiwny, że Poezja zbliża ludzi, że jest jakaś Przyjaźń, a rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Tak jak Religia, podobnie. Wojny religijne doprowadziły do nienawiści narodów. A tu proszę, niewinna Liryka Miłosna może także doprowadzić do nienawiści. Ja tego pojąć nie potrafię...
Nie kryję mojej tajemnicy, że jestem jako mężczyzna kawalerem. Żywotnym seksualnie jak najbardziej, bo co jest wart mężczyzna dla kobiety jeśli mu członek nie staje; to wielki dramat i współczuję tym mężczyznom co mają z tym problemy. Pamiętam szczęśliwca ze Sławna, akurat zgadałem się i z rolnikiem i hodowcą. Starszy pan elegancko ubrany jak „polityk”, opowiadał mi fragmenty z życia. Miał 83 lata wówczas. Że był wdowcem, ale niedawno się ożenił. Więc w tej konwersacji powiedziałem mu, że dobrze, bo kobieta ugotuje, wypierze i wyprasuje, a on przerwał mi, grzmiąc: „Panie, ja potrzebuję kobietę do łóżka”! Byłem po trosze zdziwiony, ale uwierzyłem mu... A dla mnie to był pozytywny sygnał, że jeszcze nie jest tak źle z mężczyznami w jego wieku, i dał mi takowy sygnał, że przede mną jeszcze - z nadzieją - wiele porachunków i walk z kobietą w różowej sypialni...
Ale tak się złożyło przez te dwa lata rozpędzonej pracy twórczej, w dziedzinie Erotyki, że żadna z tych setek kobiet - bohaterek moich wierszy nie odważyła się iść ze mną do łóżka, z przyzwoitości w nagrodę, jako wdzięczność... W Polsce nie ma wdzięczności. Suchota trwa, jakby wszystkie kobiety były chore na "chłodne" lenistwo... Szkoda że nie urodziłem się w Afryce, tam dopiero (jako poeta) bym miał popis pośród gorących czarnych kobiet. - Czyżby ta epoka skrzywdziła te kobiety w Polsce że nie czują już nic... w miłości i erotyzmie?
Ustka. 17 Grudnia 2011 r.
Sobota 12:14



Komentarze
Pokaż komentarze