Zygmunt Jan Prusiński
NIECH ZOSTANIE SEN O KOBIECIE
Ostatnio nie słychać
wiatru,
spokój gitary
w kącie, wątek morza maluje
zagubiony malarz,
tylko stare drzewo blisko mego domu,
drewniany głos wydaje
w tonacji.
Politycy rozżaleni na krzywe
płoty,
jąka się cień ukryty w kamieniu,
spieszą się ptaki odśpiewać
swój hymn za miastem,
mama moja piecze drożdżowe
ciasto.
A ja zostałem w ramkach
snu;
to intymny zaciek na ścianie,
rozmyślam o niej
w każdej wersji zapisanej,
jest tam wysoka trawa,
prośba o ciszę
i dotyk ustami.
Wiersz z książki „Różowe kamienie”



Komentarze
Pokaż komentarze