autor Zygmunt jan Prusiński
autor Zygmunt jan Prusiński
ZygmuntPrusiński ZygmuntPrusiński
7
BLOG

Literatura faktu a piękno przy okazji lub na odwrót...

ZygmuntPrusiński ZygmuntPrusiński Kultura Obserwuj notkę 0

Zygmunt Jan Prusiński


LITERATURA FAKTU A PIĘKNO PRZY OKAZJI LUB NA ODWRÓT



  - Część druga


    EDITH PIAF


    Te wąskie uliczki
    przechodzę obok prostytutek
    zaczepiają każdego mężczyznę
    by nie wątpić w swe piękno -
    ach te paryskie noce
    bulwersuje się ktoś w katedrze
    sowy uspokojone mają tam siedliska
    a ja niczym retro konserwatysta
    snuję się z magnetofonem
    i słucham szlagiery Edith Piaf.

    Jest w tym wyborna aktywność
    Sekwana mruczy jak pijana kobieta -
    ktoś ją w bramie dopieszcza
    policja co jedynie w głównych arteriach
    łapie powietrze syte
    szykuję pióro by coś zapisać
    o czerwieni z ust nocy na Ménilmontant
    to ta sama Edith Giovanna Gassion -
    kto by przypuszczał
    że odwiedzę tę dzielnicę Paryża
    i zatopię się w jej głosie...

    i jaka czujność do końca posłuchać
    Non je ne regrette rien -

    słuchajcie sowy w katedrze !


    30.12.2013 - Ustka
    Poniedziałek 8:40

    Wiersz z książki "Edith Piaf"...


    Zygmunt Jan Prusiński


    RECENZJA PISANA W RAJU


    - część siedemnasta -


    Wiersz "Słoneczne sny" pewnie przejdzie do historii pod względem jego powstawania i czasu. Jeśli miałoby być że każdy jej wiersz powstaje 3 - 4 miesiące, to nie trudno zgadnąć, ile Ewa Prusińska - Kolasińska napisze w roku. Jest to dowodem niezaprzeczalnym, że Poezja to nie spacerek w ładnej sukience. Jest to przykład, iż poetka podchodzi do swojej twórczości bardzo poważnie, i skrupulatnie łączy słowa by zostały na tym poziomie jaką i sama wobec siebie wymaga.

    Pisze wiersz do swojego ukochanego. Okazuje przy tym zaangażowanie, choćby w tym fragmencie:

    W twoich opowieściach
    są jasne barwy (...)
    czy pójdziemy razem
    drogą odkrywców
    tęczowej wspinaczki ?

    A więc zaprasza go na tę wspinaczkę by trudy pokonać. Wraz z liryką łączy postawne założenia, że tak musi być by ta miłość była mocna jak to życie. - Bo jeśli się kochamy to wygramy !

    Okrąża najpierw zjawiska powstałe garścią tęsknot. Będąc i kobietą i poetką, wyznaje szczerze że mu wierzy bo inaczej by nie pisała o tym. Oto drugi fragment:

    Odpływając muskam
    porcelanową duszę
    z płatków składasz serce
    z żądlących tęsknot
    rozpalasz aurę
    w rumiankowe lato...

    Tak rozumie to co przed oczyma autorka widzi. Żądli on a ona tego chce, by to rumiankowe lato rozpalał w niej, bo ona jest główną aurą odbioru. To się nazywa czułość wyobraźni.

    Pisze poetka: "To się tylko śni"? - Czyżby nie była pewna tych racji ?

    To ważny fragment wiersza:

    Wiosłowały moje biodra (...)
    w słońcu dojrzewając
    kocim grzbietem
    jak struna z wiersza Herberta
    celowałam strzałą amora
    w aureolę twoich obłoków...

    Może po tej recenzji uda się poetce więcej napisać wierszy. Namawiam ją szczerze, bym miał takową przyjemność pisać ciąg dalszy z jej twórczości. Może posłucha mnie...


    Ustka. 15.09.2013
   

    Ewa Prusińska - Kolasińska


    Słoneczne Sny


    Wiosłowały moje biodra
    przez dzień i trud
    w słońcu dojrzewając
    kocim grzbietem
    jak struna z wiersza Herberta
    celowałam strzałę amora
    w aureolę twoich obłoków...

    To się tylko śni...?

    odpływając muskam
    porcelanową duszę
    z płatków składasz serce
    z żądlących tęsknot
    rozpalasz aurę
    w rumiankowe lato...

    W twoich opowieściach
    są jasne barwy
    nie mącisz słowem
    kryształków źródła
    czy pójdziemy razem
    drogą odkrywców
    tęczowej wspinaczki...?

    Ps. Wiersz nazwałam - słoneczne sny...
    (niekoniecznie jest skończony...)


    Witam Gospodarza "Widoku z paryskiego okna" i Czytelników - życząc Wszystkim Udanego Roku 2014.
    Szczególne Życzenia Noworoczne przekazuję dla poetki i pisarki Ewy Prusińskiej - Kolasińskiej, żeby Zawsze Wierzyła w Miłość Zygmunta i, dozgonną jego Wierność!.

    Niech nas ten Rok 2014 połączy - byśmy byli Zawsze Razem ! Przecież sama wypowiedziałaś Ewunia, że jest to "Miłość Tysiąclecia")

    Poeta i poetka - Dwa Rodzynki Świata... Kocham Cię ! Uwielbiam Cię ! I zawsze będę pod Twoją Sukienką wraz z motylami !

    Co do Edith Piaf to napiszę na żywo książkę pt. "Edith Piaf w podróży"...

    Zygmunt Jan Prusiński - Sowiński

    Ustka. 31 Grudnia 2013 r.
    Tel. 722151449


    Zygmunt Jan Prusiński


    RECENZJA PISANA W RAJU...


    - część szesnasta -


    W trudach ten wiersz powstał. Każda zwrotka miała swój długi czas powstawania. Poetka Ewa Prusińska - Kolasińska była jakby poza granicami Poezji. Codzienność ją dopadła - jak każdego żyjącego w tym kraju, no bo to taki polityczny urok, i ekonomiczny także.

    Znam i powody dlaczego autorka zwolniła to tempo. Jest zakochana w poecie. Wybrała go sobie z rozsądku. Na pewno. Ale i kryzys zagląda do uczuć, a nie było i nie ma powodów. Żadnych. Nadwrażliwość jej jest doceniana przeze mnie, bo jestem jej recenzentem. Uczciwie chcę napisać to co w wierszu "W głąb ognia" mogę zobaczyć. Tak. W wierszu wiele rzeczy można zobaczyć - nie tylko odczuć...

    Zatem zapraszam do wiersza...


    "Delfiny łąk hamaki mój miły
    a ty włóczysz się za ogniem
    sny lawendowe pachną
    w czerwcowych księżycach zatracenie..."


    Proszę jak zaprasza swego mężczyznę. On oczywiście pilnuje ognia. Tym ogniem może być palące słońce na plaży lub po prostu rozpalone ognisko, takie inne, bo jest przy tym i ballada i wiersz, i taniec. Ognisko jest miejscem gdzie ludzie skupiają się i radują. O tam w głębi grajek gra na harmonii, to znowu następny gra na banjo, wszystko się zlewa z ogniem. I jest wino gronowe i uśmiech zalotnika, i jest poetka Ewa Prusińska, która lawendą pachnie. Wszystko jest w tym zapachu, ba, pachnie księżyc w czerwcu... lawendą !


    "Nagryzam cię miękko
    jak orzech pękasz
    w ustach i zębach
    szlachetniejesz -
    poezją jak impresją
    rozjaśniasz
    tęskne ściany miłości..."


    - Jakie erotyczne wyznanie, aż dreszcze dostałem. Co za kobieta: "Nagryzam cię lekko"., tak, on tylko tak pragnie być nagryzany. Bo jest dojrzałym orzechem. To owoc drzewa orzechowego. Wystarczy go dotknąć a szlachetnieje przy niej. Oj, poetka wie co pisze, jest w audytorium uczuć i miłości. Jak ona go musi kochać - aż zazdroszczę. Naprawdę.


    "Do traw miękkich jak tratwy
    sprowadź mnie dosyć łagodnie
    skąpiemy czułe pocałunki
    w rozmarzonych liliach wodnych"


    Od razu akcentuję na cudowną metaforę. Powtórzę: "w rozmarzonych liliach wodnych"...
    Tak, poetka chce niczym w trawach miękkich płynąć ciałem z ukochanym. Wręcz prosi go o łagodne dominowanie nad nią, by na trawach jak na tratwie dopłynąć do tych lilii i tam w nagrodę w pocałunkach się skąpać. - To niebywała miłosna część tego wiersza. Nic nie można ująć a zachwycać się, jakże intymną wyobraźnią kobiety.


    "I obyś ujrzał
    między niebem a ziemią
    zielone oczy feniksa
    rozwijające się
    we wrzątku zmysłów

    Czy zdążymy utonąć w śniadaniu...?"


    Choć poetka po drodze pisze o zielonych oczach - które nota bene ten kolor ma, jak i wzbogaciła egipską postacią Feniksa, podkreślając że tylko "we wrzątku zmysłów", to frapująca jest dla mnie jednak ta puenta wiersza. I mógłbym tu przypomnieć o tej tratwie, gdzie akurat w porze śniadaniowej kochankowie giną. Niesamowite, przyznacie. W miłości odstąpić od życia. Byle byli razem w tej epickiej podróży, w poezji miłosnej do końca...


    Ustka. 28.6.2013 r.
    Piątek 13:47
   

    Ewa Prusińska - Kolasińska


    W głąb ognia



    Delfiny łąk hamaki mój miły
    a ty włóczysz się za ogniem
    sny lawendowe pachną
    w czerwcowych księżycach zatracenie...

    Nagryzam cię miękko
    jak orzech pękasz
    w ustach i zębach
    szlachetniejesz -
    poezją jak impresją
    rozjaśniasz
    tęskne ściany miłości...

    Do traw miękkich jak tratwy
    sprowadź mnie dosyć łagodnie
    skąpiemy czułe pocałunki
    w rozmarzonych liliach wodnych

    I obyś ujrzał
    między niebem a ziemią
    zielone oczy feniksa
    rozwijające się
    we wrzątku zmysłów

    Czy zdążymy utonąć w śniadaniu...?


    Brzeg. 27.06.2013
 

Zygmunt Jan Prusiński – dawniej słupski poeta, obecnie mieszka w Ustce. Pierwszy wiersz napisał w Otwocku, gdy miał 14 lat. Dzisiaj, mając 71 lat, nie potrafi powiedzieć, ile wierszy wyszło spod jego pióra. Sądzi, że ze trzy tysiące i że złożyły się na 53 książki. Ale w Słupsku wydał tylko dwie: “W krainie żebraków słyszę bluesa” i ostatnio “W ogrodzie Norwida” (2014) nakładem Starostwa Powiatowego. Inicjator powołania Grupy “Wtorkowe Spotkania Literackie”, w młodości przewodniczący Korespondencyjnego Klubu Młodych Pisarzy w Słupsku. W 1980 roku na III Sesji Literackiej na Zamku w Bytowie, jury, któremu przewodniczył Roman Śliwnik, przyznało mu pierwsze miejsce za erotyk w Turnieju Jednego Wiersza. Romanowi Śliwonikowi poświęcił wtedy kilkanaście wierszy, teraz zamierza poświęcić mu całą książkę.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura