Prezydent USA Barack Obama nie imponuje chyba pracowitością swym rodakom. W ostatnich dniach pożegnał się z polityką na 11 dni i wyjechał ze swą rodziną na wyspę Martha's Vineyard. W tym roku spędzał już urlop na Hawajach, w Północnej Carolinie, Chicago, Maine i na Florydzie. Jego żona bawiła ponadto w Marbelli i na Majorce.
Republikanie i telewizyjni komentatorzy twierdzą, iż Obamę można spotkać najczęściej na polu golfowym. Nazywając go Mister Holiday liczą, ile czasu spędza w jednej osobie prezydent i noblista w Białym Domu.
Informację tę podaję za niemieckimi portalami i zastrzegam się, iż nie jest moim celem, by doszukiwano się jakichkolwiek podobieństw między B. Obamą i naszym premierem D. Tuskiem.





Komentarze
Pokaż komentarze (1)