11 czerwca br. znaleziono zmarłego mężczyznę w samochodzie na parkingu przed supermarketem "Karolinka" w Opolu. W dziesięć dni później rozkładające się zwłoki zostały zidentyfikowane; ofiarą był 48-letni dr Dariusz Ratajczak. Przyjęto wersję samobójczej śmierci, choć wyłaniają się wątpliwości. Samochód, jego własny renault kangoo miał stać na parkingu od 28 maja, jednak niektórzy świadkowie zaprzeczają tej wersji twierdząc, że samochód nie stał tam tak długo, lecz został podrzucony później. Autem tym miał się udać dr Ratajczak do Holandii, gdzie miał pracować w prywatnej firmie jako tłumacz. Trudno więc wytłumaczyć, dlaczego ktoś stojący przed nową szansą życiową mógłby się targnąć na swe życie.
Publicysta Stanisław Michalkiewicz widzi tu podobieństwa do przypadku śmierci chorążego Zielonki, którego rozkładające się zwłoki zostały znalezione w wodzie wraz z czytelnymi dokumentami akurat wtedy, gdy francuski portal podawał informacje o jego ucieczce do Chin.
Wątpliwości wyraża także amerykański dziennikarz J. P. Bellinger sugerując, iż za tajemniczą śmiercią dra Ratajczaka mogą się kryć izraelske służby, szukające odwetu za przekonania niepokornego historyka.
Pogrzeb dra Dariusza Ratajczaka odbył się w warunkach prawie konspiracyjnych. Nikt niepożądany nie był poinformowany o terminie pochowania zmarłego. Obecni byli tylko członkowie rodziny i najbliżsi przyjaciele, w sumie kilkadziesiąt osób. Nie można tu też nie wspomnieć osobliwego pożegnania ze strony "Gazety Wyborczej", która swą informację o śmierci swej ofiary umieściła pod tytułem "Znaleziono ciało kłamcy oświęcimskiego".
Dr Dariusz Ratajczak był historykiem prawicowym, przywiązanym bardzo do ojczyzny. Z jego artykułu wynotowałem takie słowa:
"Albo Polska będzie wielka, albo przestanie istnieć. Nie stać nas nawet na średniość. To będzie zadanie dla Waszego pokolenia. Jesteście je winni również cieniom tych, którzy zginęli w nierównej walce w pierwszych latach po zakończeniu drygiej wojny światowej".
CZEŚĆ JEGO PAMIĘCI !
Jest jedną z osób, które w ostatnim okresie zakończyły swe życie w sposób dziwny i tajemniczy. Nie miejsce tu i może nie czas pisać o wielkiej katastrofie smoleńskiej. Ale warto wspomnieć:
--- szefa Kancelarii Premiera Grzegorza Michniewicza, który w grudniu 2009r. popełnił samobójstwo;
--- szyfranta chor. Zielonkę, wyłowionego z Wisły;
--- biskupa Kościoła augsburskoewangelickiego Mieczysława Cieślara, który zginął w wypadku samochodowym. Miał być następcą ks. Adama Pilcha, który zakończył swe życie w Smoleńsku;
--- operatora Krzysztofa Knyża, który filmował katastrofę smoleńską;
--- prof. Marka Dulinicza, szefa planowanej grupy archeologów wybierających się do Smoleńska. Zginął w wypadku samochodowym.
Czyżby to był przypadek, iż tak wiele osób związanych z tragedią smoleńską lub w inny sposób niewygodnych straciło w ciągu kilku miesięcy życie w niewyjaśnionych okolicznościach?





Komentarze
Pokaż komentarze (15)