Witold Waszczykowski był od 1992r. czynnym dyplomatą, następnie negocjatorem w sprawie instalacji w Polsce amerykańskiej tarczy antyrakietowej i wiceministrem MSZ. Z powodu wywiadu udzielonego w 2008r. "Newsweekowi", w którym skrytykował politykę zagraniczną Radosława Sikorskiego, stracił funkcję wiceministra. Będąc na urlopie bezpłatnym w MSZ pracował w BBN podległym wówczas prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu. W ostatnich dniach dostał wymówienie z resortu Sikorskiego.
Zdawałoby się, że człowiek o tak wszechstronnych kwalifikacjach dyplomatycznych i językowych nie powinien mieć problemów z utrzymaniem pracy zgodnej ze swym wykształceniem i zawodowymi umiejętnościami. To jednak nie w Polsce. Podkreślę: nie za rządów Platformy.
Nagonka na PiS trwa. Przyjrzyjmy się choćby temu, co dzieje się w Bogatyni dotkniętej niedawno powodzią. Burmistrzem miasta jest Andrzej Grzmielewicz związany z PiS-em. Sprawia wrażenie, że jest człowiekiem na swoim miejscu. Chyba jednak PO ma nadzieję wygrać ten urząd w zbliżających się wyborach samorządowych, więc przypuszczono atak. Najpierw personalny, kiedy minister Jerzy Miller zarzucił burmistrzowi niekompetencję i obarczył go winą za niedostateczne przygotowanie miasta na nadchodzącą falę.
W ostatnich dniach spółka kontrolowana przez rząd zamierzyła podnieść ceny energii cieplnej w Bogatyni o 30%. Akurat teraz, gdy mieszkańcy miasta osuszają swe domostwa. W sprawie tej będą interweniować posłowie PiS-u, ale wyborcy otrzymali już sygnał: Nie należy zadawać się z PiS-em; nie wychodzi się dobrze na tym.
Gwałtowny szturm partii rządzącej trwa już od 10 kwietnia br., gdy wszystkie wakujące stanowiska łącznie z urzędem prezydenta RP objęła Platforma, która czasem z konieczności lub dla PR-u odstąpiła coś koalicjantowi lub opozycyjnemu SLD. PiS jest rugowany ze wszystkich sfer życia publicznego, a gdzie to jest niemożliwe, ośmiesza się i wyszydza politycznego konkurenta.
I - zdaje się - wszystko po to, by żyło nam się lepiej. Tu i teraz.





Komentarze
Pokaż komentarze