Eryka Steibach wycofuje się z władz niemieckiej rządzącej CDU po awanturze, jaką wywołały jej słowa dotyczące Polski i drugiej wojny światowej. Na zamkniętym posiedzeniu kierownictwa partyjnego powiedziała m. in.: "Można chyba jeszcze powiedzieć, że w 1939r. nie Niemcy, lecz Polska zmobilizowała pierwsza swoje wojsko".
Portal spiegel.de uznaje taką wypowiedź za fałszowanie historii, gdyż każdy - wg dziennika - wie, że Polska nie chciała wojny z Niemcami, lecz Hitler i jego stratedzy marzący o "przestrzeni życiowej". Steinbach, na pierwszy rzut oka miła, przystępna i ugodowa (tak spiegel.de), podróżowała do Polski, chciała rozmawiać, nawet gdy była tam (tj.w Polsce) widziana jako wróg numer jeden. I oto okazuje się, że Polacy przy całej swej przesadzie wyczuli ją prawidłowo. Przewodnicząca Związku Wypędzonych okazała się skrajnie rewizjonistyczna i bezkompromisowa.
E. Steinbach za tę wypowiedź oraz inne słowa dotyczące spraw niemieckich i cudzoziemców mieszkających w jej kraju, będzie pozbawiona możliwości zabierania głosu w bundestagu. Nie będzie też kandydować do władz swej partii i może to być - jak twierdzi Adam Krzemiński - początek jej marginalizacji w Związku Wypędzonych.
Polacy mogą więc, zdawałoby się, odetchnąć. Rodzą się jednak pytania i wątpliwości. Oto pojawił się zarzut, iż Polska jest współodpowiedzialna za wybuch drugiej wojny światowej. Ile osób w Niemczech jest podobnego zdania? Jakimi jeszcze winami zostaną obarczeni Polacy? Czy nie wynikną żadne żądania i roszczenia wobec naszego kraju dziś lub w przyszłości?
Na te pytania powinni odpowiedzieć przedstawiciele "postępowych" elit przedstawiających nam miraż wspólnej, pokojowej Europy, w której już nie ma sprzeczności i chęci rewanżu.





Komentarze
Pokaż komentarze (52)