Odlatuje w swój świat wyobrażeń, który dzięki usłużnym mu mediom przedstawia publicznie. Jego wrogiem numer jeden po śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego jest Jarosław Kaczyński. I już nie chodzi o zastosowanie takich kwiatków jak "polityczne samobójstwo popełnia J. Kaczyński" albo "J. Kaczyński oszalał dwa miesiące temu".
Palikot widzi wielki lęk prezesa, który ma dwa wymiary: a) śmierć swojej drugiej połowy czyli Lecha Kaczyńskiego oraz b) strach szefa PiS-u przed kompromitacją byłego prezydenta, gdy dojdzie do ostatecznych ustaleń w sprawie katastrofy smoleńskiej. Jarosław Kaczyński - według Palikota - ma w sobie ten sam lęk co Hitler, który był bity przez ojca, i sam wpisuje się w realia III Rzeszy, którą znamy z najgorszych stron historii. Takie same pochodnie, nienawiść widzieliśmy w państwie Hitlera, gdy podpalano książki i cywilizację - mówi poseł PO.
Palikot odlatuje w krainę, do której chyba nie każdy jego dzisiejszy sympatyk doleci, który po drodze może się jeszcze namyślić.Bo część z nich przynajmniej powinna dostrzec, że opowieści ich guru to tylko błazenada i bajdurzenie naszpikowane nienawiścią do określonych osób.
Jego działania i odlotowe słowa przypominają życie średniowiecznego niemieckiego trefnisia Dyla Sowizdrzała (niem.: Till Eulenspiegel), który miał żyć w XIV wieku. Wędrując przez Niemcy wyprawiał najprzeróżniejsze żarty, figle i kawały. Adresatami jego szyderstw były wszystkie grupy społeczne ze szczególnym uwzględnieniem stanów rządzących, w tym także Kościoła. Ostatnim kawałem Dyla Sowizdrzała był testament, w którym nakazał, by po jego śmierci być pochowanym w pozycji pionowej.
Jakie następne żarty wymyśli Palikot?





Komentarze
Pokaż komentarze (17)