Możemy wreszcie cośkolwiek przeczytać o rzeczywistych problemach występujących w Polsce. Tegoroczny deficyt budżetowy przekroczy 100 mld zł, a to jest niedobór prawie czterokrotnie większy od tego, który pozostawił rząd PiS-u. Portal dziennik.pl pisze, iż Jackowi Rostowskiemu puszczają nerwy i głośno jest w jego gabinecie. Prof. Krzysztof Rybiński skarżył się na słowną napaść ze strony ministra, a prof. Leszek Balcerowicz wyszedł z gabinetu Rostowskiego ze stłuczonymi okularami.
Trwa walka o gaz. Rosjanie wezwali polskich przedstawicieli do Moskwy, chociaż dotychczas miejscem negocjacji była Warszawa. Niekorzystna umowa z Rosją spowodowała dzisiejszą burzliwą debatę w sejmie, w której posłowie PiS-u zarzucali koalicji rządowej, iż ta działa wbrew interesom Polski.
Wcześniejsza wypowiedź minister Elżbiety Radziszewskiej o homoseksualistach wywołała ostre polemiki wewnątrz Platformy. Palikot dąży do odwołania pełnomocniczki d/s równego traktowania, a J. Gowin broni jej z zapałem. Natomiast szef klubu PO Tomasz Tomczykiewicz nie chce zabierać głosu w tej sprawie i czeka, aż D. Tusk wróci z urlopu (tym razem chyba z Grecji).
Obudził się Andrzej Morozowski, który napisał dla "Faktu" artykuł pt. "PO wszystko uchodzi na sucho". Dziennikarz zauważa wreszcie, że inne standardy obowiązują Platformę i w Platformie, i nie zgadza się na to. Wątpi na przykład, czy Sł. Nowak może być jednocześnie baronem PO na Pomorzu oraz ministrem prezydenckim d/s utrzymywania kontaktów z parlamentem i partiami politycznymi. Według Morozowskiego powołanie Nowaka na tę funkcję nie ma na celu poprawienia kontaktów z opozycją, lecz jątrzenie i prowokowanie do następnych konfliktów.
I jeśli Morozowski dostrzega te, a także inne problemy polskiego życia politycznego i widzi niektóre rysy i pęknięcia w działaniach PO i rządu, to znaczy, że Platformie zaczyna wiać w oczy. Na razie jest to łagodny zefirek.





Komentarze
Pokaż komentarze (11)