"Rzeczpospolita" nie ma już zahamowań przed zamieszczaniem obszernych artykułów dotyczących kontrowersyjnego posła PO. O Palikocie piszą i mówią tym razem jego sprzymierzeńcy, więc jest to obraz nie błazna, lecz poważnego polityka.
Tomasz Wołek w artykule "Harcownik bez armii" nie ukrywa swej życzliwości wobec niego i martwi się nieuchronnością jego odejścia z Platformy. Ta decyzja jest według autora równoznaczna z polityczną abdykacją. "W gruncie rzeczy szkoda - pisze Wołek - gdyż Palikot - ze swym polotem, wiedzą ekonomiczną, humanistyczną ogładą i nietuzinkową inteligencją - mógłby nadal być pożyteczny i dla Platformy, i dla Polski".
Podobnie życzliwie charakteryzuje posła z Biłgoraja Magdalena Środa w wywiadzie "Palikot jest mniej groźny niż klerykalizm PO" (rp.pl). Palikot dla niej to kolega po fachu, filozof, który czyta książki, co w polityce należy - według Środy - do rzadkości. Jednak i ona wyraża wątpliwości co do szans przekroczenia 5%-owego progu przez ewentualnie założoną partię Palikota.
W podobnym tonie wypowiada się Tomasz Lis w artykule "Będzie rewolucja?" (wprost.pl). Redaktor uważa, iż Palikot ma rozpoznawalność, sympatię części elit i własne pieniądze, które mogą być przydatne w sponsorowaniu własnej kariery politycznej. Jednak rządzenie nowoczesnym państwem wymaga - według Lisa - wizji oraz realnego programu. "Do zdobycia władzy nie wystarczą ani sztuczny penis i pistolet plus prowokacyjne występy w telewizji oraz wpisy na blogu".
"Stop obłudzie, mówimy prawdę" - to ostatni slogan polityczny obecnego i już jakby byłego posła PO. Problem działacza partyjnego z Biłgoraja polegać będzie jednak na tym, że zbyt małe rzesze wyborców zawierzą prawdzie głoszonej przez - było nie było - skompromitowanego Palikota. I wydaje się, że on dobrze o tym wie.





Komentarze
Pokaż komentarze (12)