Było już powiedziane w moim wczorajszym tekście, że dr Tadeusz Augustynowicz opracował wraz z pilotami i ekspertami lotniczymi katalog błędów i zaniedbań dotyczących wyjaśnienia przyczyn katastrofy TU-154M. O wynikach badań fachowców mówi w wywiadzie "Śledztwo we mgle" zamieszczonym w naszdziennik.pl. I takie są jego dalsze uwagi.
1. Dowody rzeczowe są przechowywane i badane niezgodnie z wymogami. Dotyczy to np. wraku samolotu niechronionego przed czynnikami atmosferycznymi czy wycięcia drzew naruszonych przez tupolew.
2. Nie wiadomo, co dzieje się z nagraniem katastrofy zarejestrowanym przez satelitę systemu rozpoznawczego sił powietrznych USA i przekazanym Polsce w kwietniu br.
3. Nie zabezpieczono wielu nagrań z miejsca zdarzenia i nie przesłuchano autora filmu, na którym widać wrak samolotu i słychać trzy strzały oraz odgłos przeładowania broni.
4. Nie mamy żadnej wiedzy na temat załogi Iła-76. Nie odpowiedziano na pytania: Dlaczego ten samolot dwukrotnie nie trafił w pas startowy? Dlaczego kontrola lotów nie zamknęła natychmiast lotniska?
5. Rosjanie nie przekazali pełnej dokumentacji znajdującej się w samolocie, w tym dziennika pokładowego z wpisami usterek i napraw.
6. Nie ustalono wiarygodnego czasu katastrofy. Najpierw podano godzinę 8.56. O godz. 8.39'8, siedem sekund przed tragedią samolot ściął przewody linii wysokiego napięcia. O godz. 8.38 zatrzymał się zegarek gen. Błasika. "Tymczasem rejestratory pokładowe jeszcze przez dwie minuty miały rejestrować rozmowy i parametry lotu, który dawno już uległ katastrofie. Skąd taka sytuacja się wzięła, nie wiemy".
Działalność i wypowiedzi płk. Edmunda Klicha przyczyniły się do tego, iż na portalu partii Wł. Putina ogłoszono, że "Polska bierze na siebie większą część winy za śmierć Kaczyńskiego". Dr Augustynowicz wyraża nadzieję, że polskie prokuratury: generalna i wojskowa, będą kontynuować śledztwo, które wyjaśni rzeczywiste przyczyny katastrofy. O domniemanej winie pilotów lansowanej już 10 kwietnia mówi tak:
"Pilot mjr Arkadiusz Protasiuk miał pełne, niezaprzeczalne prawo, zgodnie z przepisami i procedurami lotniczymi, zejść do wysokości decyzji i na podstawie własnej oceny na wysokości 100m dokonać odejścia lub podjąć decyzję o lądowaniu. Ze stenogramu wynika, że próbował z tej wysokości odejść na drugi krąg, a więc nie ma mowy o jakiejkolwiek winie załogi. Nie są nam znane przyczyny niepowodzenia tego manewru, prawdopodobnie była to skrywana poważna samoczynna usterka techniczna silników lub systemów maszyny".





Komentarze
Pokaż komentarze (119)