Wyjaśniam na wstępie, iż tytuł jest zaczerpnięty nie z mojej głowy, lecz z artykułu Tomasza Lisa pt. "Tusk wszechmogący" zamieszczonego w tygodniku "Wprost". Tym razem przyznaję, że niektóre (ale nie wszystkie) sądy i tezy znanego dziennikarza są celne i sprawiedliwe.
A więc Tusk urządził sobie niezłą zabawę, narzucając społeczeństwu temat debaty - dopalacze. "Goliat ruszył na pojedynek z Dawidem o równie delikatnym co twarz nazwisku - Bratko. (...) Emocjonalne zaangażowanie premiera naprawdę robi wrażenie". Wcześniej deklarował chemiczną kastrację pedofilów, dzisiaj dostrzegł nagle problem dopalaczy.
Podrzucić ludowi temat, problem, prostego wroga - w tym Tusk jest znakomity. Mija kolejny tydzień, a do wyborów parlamentarnych pozostał już tylko rok. Możemy więc spodziewać się różnych działań premiera, ale na pewno nie ważnych dla kraju decyzji. Bo "cel PO jest prosty. PO-pularność. A PO-pularność wymaga PO-pulizmu i PO-zorów.
Prof. Krzysztof Rybiński w artykule "Wczoraj liberałowie, dziś populiści" zamieszczonym w dziennik.pl określa sejmową pierwszą debatę nad projektem przyszłorocznego budżetu jako żenujący spektakl. Przypomnijmy, że minister finansów Jacek Rostowski krzyczał na polityków PiS, by przeprosili za to, że przez nich musi przedstawiać zły budżet. Jacek Rostowski udawał chyba, że nie pamięta, iż niepodzielnie rządzi finansami od prawie trzech lat.
Prof. K. Rybiński ocenia budżet na 2011r. jako niebezpieczny dla Polski, gdyż prowadzi on do dalszego zadłużania kraju. Mimo niskich obecnie stóp procentowych koszty obsługi długu publicznego rosną z 34 mld do 42 mld zł między rokiem 2009 a 2011. A powinniśmy wiedzieć, że w tej dekadzie musimy wydać kolosalne kwoty pieniężne na inwestycje energetyczne w celu uniknięcia katastrofy gospodarczej. "Im dłużej odkładamy konieczne reformy - pisze prof. Krzysztof Rybiński - tym drożej za to zapłacimy w następnych latach. Budżet na 2011r. przedstawiony przez rząd to kolejny zmarnowany rok".





Komentarze
Pokaż komentarze (6)