Czteroletnie rządy AWS-u i premiera Jerzego Buzka nie należały do szczególnie pomyślnych. Gospodarka polska była w stagnacji, a reformy mniej lub bardziej nieudane, co przyczyniło się do powrotu formacji postkomunistycznej do władzy i objęcia rządów przez Leszka Millera.
Jedno przedsięwzięcie J. Buzka wyróżniło się jednak pozytywnie na tle ówczesnej mizerii. Było to powstanie Instytutu Pamięci Narodowej, które działało odtąd w obszarach badań historycznych, lustracji oraz śledztw dotyczących przestępstw i zbrodni wojennych i komunistycznych.
Niewiele pisze się dzisiaj o IPN-ie i jego działalności. Po nagłej śmierci prezesa Janusza Kurtyki w katastrofie smoleńskiej i próbach zawłaszczenia instytucji przez obóz rządzący ucichło nagle i można by mieć wrażenie, że tej jednostki już nie ma.
IPN działa jednak nadal. W "Naszym Dzienniku" możemy przeczytać, iż pion śledczy instytutu wystąpił do sądu o wydanie europejskiego nakazu aresztowania w stosunku do Stefana Michnika zamieszkałego od 1969r. w Szwecji. Aktualnie tłumaczone są dokumenty na język szwedzki, które będą wysłane do prokuratury w Szwecji.
Stefanowi Michnikowi zarzuca się udział w bezprawnym pozbawieniu wolności Józefa Stemlera, członka Delegatury Rządu na Kraj oraz udział w prześladowaniu co najmniej 19 innych osób. Przypisuje się też Michnikowi kilkanaście wyroków śmierci wydanych w sfingowanych procesach. Jednakże udowodnienie tzw. mordu sądowego jest bardzo trudne.
Stefan Michnik bagatelizuje swój udział w stalinowskim aparacie sądowym. Nie obawia się też ekstradycji do Polski, będąc przekonanym, iż Szwecja nie wydaje łatwo swych obywateli. Nam natomiast pozostaje życzyć Instytutowi Pamięci Narodowej sukcesów w dalszej działalności.



Komentarze
Pokaż komentarze (23)