Profesor Zdzisław Krasnodębski jest fascynującą postacią. Z jednej strony to typowy naukowiec operujący językiem logicznym i ścisłym, z drugiej strony jest człowiekiem o głębokiej wrażliwości społecznej i patriotycznej. Harmonijne połączenie tych cech powoduje, iż jego przemyślenia i spostrzeżenia są godne szczególnej uwagi.
Pół roku po wypadku lotniczym milczy Europa i świat, i to jest - według profesora - dziwna i tajemnicza sprawa. Od początku słyszeli Polacy w oficjalnym przekazie medialnym wiele kłamstw, z których wynikały następne kłamstwa. Powiedziano nam, że państwo polskie zdało egzamin w tych trudnych chwilach, podczas gdy katastrofa pokazała, jak bardzo słabym państwem jest nasz kraj.
Mówiąc o polityce rządu profesor socjolog przytacza słowa Tomasza Nałęcza, doradcy obecnego prezydenta. Otóż stwierdził on (Nałęcz), że obecność Putina w Katyniu była tak ważna, iż "powinniśmy na ołtarzu tej sprawy złożyć każdą ofiarę". To skandaliczna wypowiedź - ocenia Z. Krasnodębski.
Jaki jest nasz stosunek do tego, co wydarzyło się pół roku temu? Profesor wyróżnia cztery grupy Polaków:
a) tych, którzy nie interesują się tą sprawą;
b) ludzi fanatycznie wierzących w oficjalną wersję zdarzeń;
c) tych, którzy wiedzą, że coś jest nie w porządku, ale uważają, iż powinniśmy milczeć, by nie narobić sobie większych kłopotów;
d) osoby, które mają świadomość kłamstw rządu, zaniedbań, tuszowania sprawy, i które nie mogą się z tym pogodzić.
Czwarta grupa to ludzie, których nazywa się oszołomami lub zwolennikami teorii spiskowej. Profesor Krasnodębski uważa jednak, że te właśnie osoby reprezentują najbardzie racjonalną postawę.



Komentarze
Pokaż komentarze (41)