Były wiceminister transportu w rządzie PiS Eugeniusz Wróbel zginął w piątek od ciosu nożem we własnym domu w Rybniku. Wczoraj wieczorem odnaleziono jego (zapewne) tors w Zalewie Rybnickim. O zabójstwo posądzony jest jego syn, który w prokuraturze miał potwierdzić domniemany przebieg wydarzeń, jednakże w sądzie nie przyznał się do tego czynu.
Grzegorz W. trafił do aresztu na trzy miesiące. Wszystko odbyło się bardzo sprawnie i szybko. Nawet za szybko, bo wiele tu jest niejasności, które prowokują pytania.
Pewne światło rzuca niedługi artykuł zamieszczony w dzisiejszym "Naszym Dzienniku". Dowiadujemy się, że dr inż. E. Wróbel wykładający na Politechnice Śląskiej w Gliwicach był wybitnym specjalistą od komputerowych systemów sterowania lotem samolotów. Był jednym z nielicznych ekspertów lotniczych, którzy byli w stanie poddać merytorycznej ocenie dokument rosyjskiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego.
Dr inż. E. Wróbel w rozmowach prywatnych poddawał w wątpliwość, że wrak na Siewiernym to TU-154 Lux o numerze bocznym 101. Dodajmy jeszcze, że b. wiceminister miał wzorową rodzinę, dorosłe dzieci, które były usamodzielnione i czynne zawodowo. Trudno przypuszczać więc, by jego syn popełnił zabójstwo.
* * * * *
Dzisiaj przed południem niezrównoważony osobnik wtargnął do łódzkiej siedziby PiS i zastrzelił Marka Rosiaka oraz ciężko ranił nożem Pawła Kowalskiego. Gdy policja zatrzymała zabójcę, ten krzyczał: "Nienawidzę PiS-u", "Chciałem zabić Kaczyńskiego, ale miałem za małą broń".
Polityka miłości i zgody, prowadzona przez Platformę Obywatelską i jej reżysera Donalda Tuska, święci swe triumfy.
Kto za to odpowie? I kiedy?



Komentarze
Pokaż komentarze (32)