W piątkowym "Naszym Dzienniku" ukazał się wywiad z dr. Tadeuszem Augustynowiczem, koordynatorem lotnisk wojskowych. Rozmówca podzielił się swymi uwagami i wątpliwościami dotyczącymi katastrofy smoleńskiej.
1. Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK) nie powinien zajmować się wyjaśnianiem okoliczności katastrofy TU-154M, ponieważ certyfikował remont samolotu, zakład remontowy, producenta, projektanta i sam samolot.
2. Absurdem jest zastosowanie konwencji chicagowskiej, a zwłaszcza 13 załącznika w badaniu wypadku, ponieważ Wojsko Polskie nie posiada samolotów cywilnych.
3. W dniu wypadku Rosjanie podjęli czarne skrzynki bez udziału Polaków i przetrzymywali je przez 6 do 10 godzin, łamiąc tym postanowienia załącznika 13 konwencji chicagowskiej.
4. MAK bazował na stenogramie rosyjskim, chociaż w Polsce wciąż trwają badania rejestratora głosu. "Widać, że stenogram został zmodyfikowany w ostatnich 16 sek., aby ukryć awarię, jaka nastąpiła w samolocie i stworzyć wersję przeciągnięcia, którego miał dokonać pilot już na wysokości 100m, który jakoby później nie umiał wyjść z tego przeciągnięcia i w ten sposób rozbił maszynę".
5. Rosjanie niszczyli wrak spychaczami, cięli mechanizację skrzydeł i najważniejszy materiał dowodowy, czyli przewody hydrauliczne i elektryczne maszyny. "Widać ewidentnie, że Rosjanie natychmiast po tym, kiedy zorientowali się, iż doszło do awarii samolotu, postanowili zniszczyć świadczące o niej przewody hydrauliczne i osprzęt skrzydeł. Jest to poszlaka wskazująca, że przyczyną katastrofy była właśnie awaria".
Podsumowując powyższe uwagi dr T. Augustynowicz stwierdza, iż spodziewa się, że w raporcie rosyjskiej komisji MAK będzie zrzucenie całej winy na pilotów i system szkolenia. Naciski to dla nich kwestia drugorzędna - ich udowadnianiem zajmie się najpewniej polska prokuratura.



Komentarze
Pokaż komentarze (117)