Jarosław Marek Rymkiewicz jest uznanym poetą, eseistą, dramaturgiem i krytykiem literackim. Za zbiór wierszy "Zachód słońca w Milanówku" otrzymał w 2003r. Nagrodę Nike, której fundatorem jest m. in. "Gazeta Wyborcza".
11 sierpnia br. w "Gazecie Polskiej" poeta, komentując sprawę krzyża przed Pałacem Prezydenckim, stwierdził:
"Polacy, stając przy nim, mówią, że chcą pozostać Polakami. To właśnie budzi teraz taką wściekłość, taki gniew, taką nienawiść - na przykład w redaktorach "Gazety Wyborczej", którzy pragną, żeby Polacy wreszcie przestali być Polakami".
Ze strony Adama Michnika, redaktora naczelnego GW, a ściślej spółki Agora, wydającej jego dziennik, nastąpiły odpowiednie kroki prawne prowadzące do procesu o naruszenie dóbr osobistych wydawcy. J. M. Rymkiewicz napisał więc list otwarty zamieszczony w portalu niezalezna.pl, w którym m. in. czytamy:
"Adamie! Kiedyś - dawno temu - byliśmy przyjaciółmi. Teraz pragniesz mnie postawić przed sądem (...), ponieważ napisałem prawdę: że jesteście - Ty i Twoi ludzie - spadkobiercami Róży Luksemburg i jej straszliwej idei wynarodowienia Polaków (oraz wszystkich innych narodów) - idei podjętej potem przez Komunistyczną Partię Polski".
Nie przekonały Michnika słowa odwołujące się do dawnej przyjaźni. Skoro ktoś śmie wyrażać myśli narodu, musi odpowiadać przed sądem. Śledząc wcześniejsze procesy prowadzone w imieniu redaktora GW, możemy przewidywać, że za powyższe wypowiedzi odpowie wielki poeta dotkliwą karą finansową.
Dzisiaj w naszdziennik.pl zamieszczone jest oświadczenie J. M. Rymkiewicza. Czytamy m. in.:
"Władza, także władza medialnych oligarchów, nic nie może zrobić literaturze, nic nie może jej odjąć, w żaden sposób nie może jej zaszkodzić. A jeśli może komuś zaszkodzić, to tylko sobie. (...) Proces, który niebawem się rozpocznie, wygrałem więc, zanim się rozpoczął. I wygram go - nawet jeśli przegram w sądzie. Adam Michnik jest skończony. To jest koniec jego fałszywego mitu. Ten proces to jest koniec Adama Michnika".



Komentarze
Pokaż komentarze (67)