Europoseł Marek Migalski udzielił niedawno portalowi wprost24.pl wywiadu, w którym skomentował wyrzucenie Joanny Kluzik - Rostkowskiej oraz Elżbiety Jakubiak z Prawa i Sprawiedliwości. To jest dowód - mówi Migalski - że pogłębia się kryzys w partii i rosną wpływy Zbigniewa Ziobry, czego wynikiem będzie porażka w nadchodzących wyborach samorządowych.
Według politologa i europosła "PiS pozostanie partią trwale zakorzenioną w polskim systemie partyjnym, ale stanie się jednocześnie trwale niezdolną do przejęcia władzy. Partia zmieni się w fundusz emerytalny Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry. Czyli będą sobie zarządzać 25 procentami społeczeństwa, co będzie im przynosić 25 - 30 mln złotych rocznie. Będą mogli sobie robić z tym, co będą chcieli. Nigdy jednak nie wrócą do władzy".
To jest zła wiadomość - tak twierdzi M. Migalski - także dla nas, którzy muszą żyć w kraju, gdzie jest byle jaka opozycja, więc też PO może rządzić byle jak.
Tropem myśli europosła idzie redaktor Tomasz Lis opisujący PiS jako partię, w której wszystko jest jednogłośne. Jarosław Kaczyński ze swymi fobiami, wybuchami złości i nienawiścią do oponentów politycznych jest problemem dla nas - Polaków, bo - według T. Lisa - nie ma w kraju porządnej opozycji, a bez takowej nie będziemy mieli porządnej władzy.
Wychodziłoby więc, że J. Kaczyński jest winny, iż mamy tak fatalne rządy Donalda Tuska. Jestem przekonany, że obaj krytycy prezesa PiS-u zasłużyli na naganę: Tomasz Lis za skopiowanie toku myśli Marka Migalskiego, ten zaś za nieuprawnioną i nieuczciwą krytykę (której nie powstydziłby się poseł PO Stefan Niesiołowski) swego byłego szefa, do którego - jak widać jest mu znacznie dalej niż do redaktora naczelnego tygodnika "Wprost".



Komentarze
Pokaż komentarze (8)