Premier Donald Tusk spotkał się 10 listopada z przedstawicielami 37 rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej. Jak pamiętamy, rodziny musiały mocno dobijać się tego spotkania i przy okazji zostały obrażone przez premiera, mówiącego wcześniej do dziennikarzy polskich i zagranicznych, że zainteresowanym chodzi zapewne o roszczenia finansowe.
Na spotkaniu premier przeprosił rodziny tłumacząc, że został wprowadzony w błąd tendencyjnym pytaniem dziennikarza; rodziny przyjęły te przeprosiny. Najistotniejszymi faktami potwierdzonymi lub omówionymi przez Donalda Tuska były:
1. Premier przekonywał obecnych na spotkaniu, że badanie katastrofy smoleńskiej na podstawie konwencji chicagowskiej było najlepszym rozwiązaniem.
2. Strona rządowa nigdy nie występowała do strony rosyjskiej w sprawie możliwości prowadzenia wspólnego śledztwa.
3. Donald Tusk nie deklaruje poparcia dla starań o umiędzynarodowienie postępowania. Powiedział, że nie poprze starań Stowarzyszenia Katyń 2010, gdyż nie widzi takiej możliwości i potrzeby.
4. Premier odmówił zadeklarowania się, iż pójdzie wraz z odpowiednimi ministrami do prokuratury w charakterze świadka. Uczyni to tylko wtedy, gdy będzie wezwany.
5. Ponadto zapytana minister zdrowia Ewa Kopacz na pytanie, dlaczego udzielała nieprawdziwych informacji o katastrofie, odpowiedziała, że wierzyła w to, co mówią Rosjanie.
Spotkanie rodzin z premierem trwało sześć godzin. Następne odbędzie się 11 grudnia. To byłby więc kolejny drobny krok ku wyjaśnianiu tej dziwnej i tajemniczej katastrofy.
Jarosław Kaczyński powiedział tego dnia przed Pałacem Prezydenckim: "Prawda o Smoleńsku ma wyjść na jaw nie po to, by być przesłanką do nienawiści, ale żeby być podstawą dla naszego poczucia sprawiedliwości".



Komentarze
Pokaż komentarze (16)