Polityka nadmiernego zadłużania państwa w strefie euro doprowadziła niektóre kraje na skraj bankructwa.
Najpierw była Grecja, która w 2009r. dopracowała się deficytu budżetowego w wysokości 15,4% oraz długu publicznego wynoszącego 126,8% PKB. To są dane po korektach, bo okazało się, że rząd grecki prowadził radosną twórczość księgową, zaniżając zadłużenie. Grecja otrzymała 110 mld euro pożyczki od Komisji Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. W zamian musiała zastosować najostrzejszy pakiet oszczędnociowy. Jakie niesie to skutki, opisałem przed dwoma miesiącami w tekście "Jak żyje się Grekom z naszymi miliardami?"
Ostatnio problemy ze spłatą długów ma Irlandia, która notuje około 12% deficytu, a dług publiczny wynosi 82% PKB. Dochodzi do tego konieczność ratowania sektora bankowego, co pochłonie dodatkowe kilkadziesiąt miliardów euro. Rząd Irlandii bronił się długo przed unijną - zdawałoby się szczodrą - pomocą, wraz z którą idą naciski, polegające w przypadku tego kraju na wymuszeniu drastycznych podwyżek podatków.
Niewykluczone, że już niedługo Portugalia będzie zmuszona prosić o podobną pomoc. W kraju tym zanotowano na koniec ubiegłego roku 9,4% deficytu, a dług publiczny wyniósł 109% PKB. Kolejnym krajem, który zmierza ku bankructwu, jest Hiszpania ze swym 9,3%-owym deficytem budżetowym.
Czy problemy wielu krajów strefy euro mogą wpłynąć na sytuację finansową Polski? - Niestety tak. Wystarczy, że osłabi się złoty, a wtedy wzrośnie koszt obsługi zadłużena i wraz z nim deficyt budżetowy, który aktualnie jest jeszcze niższy, ale już porównywalny z deficytem Portuglii czy Hiszpanii.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)