Rynek mieszkaniowy pod lupą państwa. Koniec „kupowania obietnic” od deweloperów?
– Kupując mieszkanie, nabywca w praktyce kupuje obietnicę – mówi w rozmowie z money.pl Grzegorz Miś, powiatowy rzecznik konsumentów we Wrocławiu. – Obietnicę terminu, standardu i ceny, która nie zawsze bywa dotrzymywana.
Ministerstwo Rozwoju i Technologii pracuje nad przepisami, które mają wprowadzić na rynek mieszkaniowy mechanizmy znane z sektora finansowego. Zanim klient podpisze umowę, ma zyskać dostęp do narzędzi pozwalających ocenić wiarygodność dewelopera i ryzyko transakcji.
„Scoring” deweloperów zamiast marketingowych obietnic
Kluczowym elementem zmian ma być rozbudowa Portalu Danych o Obrocie Mieszkaniami, czyli Portalu DOM. Jak ustaliło money.pl, rząd chce, by przestał on być wyłącznie bazą cen transakcyjnych, a stał się rozbudowanym źródłem informacji o firmach działających na rynku pierwotnym.
W portalu mają się znaleźć m.in. dane o prowadzonych inwestycjach, terminowości ich realizacji, składkach odprowadzanych na fundusz chroniący nabywców, a także informacje o karach i postępowaniach prowadzonych przez UOKiK czy GUNB. Ujęte mają być również postępowania restrukturyzacyjne i upadłościowe.
– Kierunek jest słuszny, ale wszystko zależy od szczegółów – ocenia Miś w rozmowie z money.pl. Jego zdaniem system powinien uwzględniać także sprawy cywilne i karne oraz interwencje rzeczników konsumentów, bo to one najlepiej pokazują realne problemy klientów.
Bezpieczeństwo tylko na papierze?
Choć na rynku funkcjonują rachunki powiernicze i Deweloperski Fundusz Gwarancyjny, praktyka pokazuje, że nie eliminują one wszystkich ryzyk. Jak wskazują rozmówcy money.pl, ochrona nabywców bywa iluzoryczna, zwłaszcza gdy deweloper działa przez spółkę celową z minimalnym kapitałem.
Ministerstwo zapowiada, że nowa funkcjonalność Portalu DOM ma zostać dodana jako osobny moduł, niezależny od obecnie wdrażanej części cenowej. Projekt ma trafić pod obrady rządu w drugim kwartale roku, mimo że sama ustawa umożliwiająca uruchomienie portalu weszła w życie zaledwie kilka miesięcy wcześniej.
Klient chce wiedzieć więcej
– Na rynku działa kilka tysięcy deweloperów. Kupujący chce wiedzieć, z kim zawiera umowę: czy firma oddaje mieszkania w terminie, czy toczą się wobec niej postępowania i czy promocje nie są pozorne – mówi money.pl Dorota Dymyt-Holko, prawniczka współpracująca z branżą deweloperską.
To odpowiedź na lukę informacyjną, która od lat charakteryzuje rynek mieszkaniowy. Kupujący często opierają się wyłącznie na prospekcie informacyjnym i materiałach marketingowych, nie mając narzędzi do samodzielnej weryfikacji dewelopera.
Miś nie ma wątpliwości, że skala problemu jest duża. – Przez kilkanaście lat pracy z konsumentami bardzo rzadko widziałem umowy wolne od klauzul niedozwolonych – podkreśla w rozmowie z money.pl.
Spór o zakres ujawnianych danych
Polski Związek Firm Deweloperskich popiera ideę większej przejrzystości, ale ostrzega przed stworzeniem jednostronnej „czarnej listy”. Branża zwraca uwagę, że opóźnienia w realizacji inwestycji mogą mieć obiektywne przyczyny, a sama informacja o postępowaniu sądowym – bez kontekstu – może wprowadzać klientów w błąd.
Rzecznicy konsumentów odpowiadają jednak wprost: rejestr ma służyć kupującym, a nie wygodzie firm.
Dodatkowym problemem jest fakt, że planowane rozwiązania dotyczą wyłącznie rynku pierwotnego, podczas gdy – jak przypomina money.pl – większość transakcji odbywa się na rynku wtórnym, poza jakimkolwiek systemem porównywalnych standardów informacyjnych.
Spółki-córki i ukryte ryzyko
Eksperci zwracają też uwagę na strukturę rynku. Inwestycje często realizowane są przez spółki celowe, powoływane tylko do jednego projektu i zamykane po jego zakończeniu. Jeśli portal pokaże wyłącznie dane takiej spółki, obraz sytuacji może być mylący.
– Klient powinien widzieć całą grupę kapitałową, a nie tylko jedną spółkę – podkreśla Miś. Podobne stanowisko prezentują prawnicy, wskazując, że problemy mogą dotyczyć innych podmiotów z tej samej „rodziny”, niewidocznych dla kupującego.
Zakaz waloryzacji i nowe standardy ofert
Drugi filar reformy ma dotyczyć bezpośrednio pieniędzy klientów. Wśród rozważanych rozwiązań jest ustawowy zakaz waloryzacji ceny mieszkania po podpisaniu umowy. Celem jest wyeliminowanie sytuacji, w których nabywca po latach słyszy o konieczności dopłaty kilkudziesięciu tysięcy złotych.
Jak zauważa money.pl, prawnicy ostrzegają jednak, że deweloperzy mogą w odpowiedzi podnieść ceny wyjściowe. Zmiany mają objąć również rękojmię oraz obowiązek wskazania podmiotu odpowiedzialnego za wady po zakończeniu inwestycji.
Równolegle rząd chce ujednolicić zasady prezentowania ofert: nowe prospekty, jasny opis standardu wykończenia i wyraźne oznaczanie wizualizacji jako poglądowych mają ograniczyć marketingowe nadużycia.
RD








Komentarze
Pokaż komentarze (2)