Kibice reprezentacji Polski, fot. PAP/Leszek Szymański
Kibice reprezentacji Polski, fot. PAP/Leszek Szymański

To by było na tyle. PZPN zrywa współpracę z kibicami

Redakcja Redakcja Piłka nożna Obserwuj temat Obserwuj notkę 16
Polski Związek Piłki Nożnej definitywnie zakończył współpracę ze stowarzyszeniem „To My Polacy”. Decyzja zapadła po incydentach, do których doszło podczas meczu eliminacji mistrzostw świata Polska–Holandia na PGE Narodowym. Stowarzyszene na razie nie komentuje samej decyzji.

PZPN: zagrożenie dla bezpieczeństwa i dotkliwa kara od UEFA

Jak poinformował Polski Związek Piłki Nożnej, przedstawiciele stowarzyszenia „To My Polacy” zostali oficjalnie poinformowani o zakończeniu współpracy podczas spotkania z wiceprezesem federacji, Adam Kaźmierczak. Decyzja była bezpośrednią konsekwencją wydarzeń z 14 listopada 2025 roku, gdy mecz kwalifikacji do mistrzostw świata Polska–Holandia został na kilka minut przerwany.

Na trybunach doszło do użycia materiałów pirotechnicznych, które – jak podkreśla PZPN – zostały wrzucone na murawę w kierunku piłkarzy, dzieci podających piłki oraz fotoreporterów. Federacja wskazuje, że zachowanie części osób stworzyło realne zagrożenie dla zdrowia i życia uczestników wydarzenia. W efekcie PZPN stanął przed ryzykiem zamknięcia stadionu na kolejne mecze barażowe, a ostatecznie został ukarany przez UEFA dotkliwą karą finansową.


Kaźmierczak: reprezentacja potrzebuje dopingu, który jednoczy

Wiceprezes PZPN nie pozostawił wątpliwości co do stanowiska federacji. Adam Kaźmierczak twierdził, że mecze reprezentacji powinny być „świętem piłki nożnej” i wydarzeniem bezpiecznym dla wszystkich – od zawodników po kibiców i obsługę medialną.

Jak zaznaczył, incydenty tego typu niosą nie tylko ryzyko fizyczne, ale również poważne straty wizerunkowe oraz realne konsekwencje sportowe i finansowe. W ocenie PZPN nie można dopuścić do sytuacji, w której zachowanie części trybun prowadzi do kar i ograniczenia możliwości kibicowania reprezentacji na żywo.

Stowarzyszenie „To My Polacy”: zostaliśmy zignorowani i zdeptani

Zupełnie inaczej wydarzenia z meczu Polska–Holandia interpretuje druga strona. Prezes stowarzyszenia „To My Polacy”, Mateusz Pilecki, w wypowiedzi dla Kanału Sportowego mówił wówczas o poczuciu niesprawiedliwości i braku dialogu. Jak relacjonował, przygotowania do oprawy trwały tygodniami i były finansowane z prywatnych środków członków stowarzyszenia.

Według Pileckiego w dniu meczu zapadła nagła decyzja służb o zakazie wniesienia oprawy i braku gniazda dopingowego, co miało uniemożliwić realizację „patriotycznej, niekontrowersyjnej” inicjatywy. Prezes stowarzyszenia twierdzi, że oprawa miała symbolizować jedność środowiska kibicowskiego i wsparcie dla piłkarzy, a nie prowokację czy zagrożenie.

Kim są „To My Polacy”?

Stowarzyszenie „To My Polacy” powstało w styczniu 2025 roku jako inicjatywa kibiców chcących zjednoczyć doping wokół reprezentacji Polski. We współpracy z PZPN grupa była obecna już podczas wiosennych meczów z Litwą i Maltą, a projekt początkowo spotkał się z pozytywnym odbiorem federacji.

Z czasem na sektorach reprezentacyjnych zaczęły pojawiać się także zorganizowane grupy kibiców klubowych. Podczas październikowego meczu wyjazdowego z Litwą doszło do kontrowersji związanych z bannerem przedstawiającym premiera Donald Tusk, a także z racowiskiem i sektorówką. Podobne środowiska pojawiły się również na meczu z Holandią, który ostatecznie przesądził o zerwaniu współpracy.

Z perspektywy PZPN granica została przekroczona w momencie, gdy doping przestał być wyłącznie oprawą kibicowską, a zaczął realnie zagrażać bezpieczeństwu i narażać federację na kary. Stowarzyszenie utrzymuje natomiast, że padło ofiarą nagłych decyzji i braku zaufania, mimo wcześniejszej współpracy związkowej.

MP

Kibice reprezentacji Polski, fot. PAP/Leszek Szymański

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj16 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Sport