Żołnierze Eurokorpusu NATO/eurocorps.org
Żołnierze Eurokorpusu NATO/eurocorps.org

Polska przeciw armii europejskiej. To zagrozi NATO

Redakcja Redakcja Wojsko Obserwuj temat Obserwuj notkę 50
Komisarz UE ds. obrony Andrius Kubilius wrócił do kontrowersyjnej idei Angeli Merkel i chce stworzyć europejską armię liczącą 100 tysięcy żołnierzy. Polska widzi w tym zagrożenie dla NATO. O szansach na nową militarną formację pisze Piotr Woźniak.

Armia europejska: 100 tysięcy żołnierzy i nowa Rada Bezpieczeństwa

Podczas konferencji bezpieczeństwa zorganizowanej w Szwecji unijny komisarz ds. obrony Andrius Kubilius zdecydowanie wrócił do pomysłu Angeli Merkel, która chciała powołania europejskiej armii.

Jego propozycja zakłada, że już w pierwszej fazie tworzenia struktur liczyłaby ona 100 tysięcy żołnierzy. Dodatkowo przewiduje powołanie Europejskiej Rady Bezpieczeństwa, w skład której wchodziłoby nie więcej niż 12 państw.

Wojna w Ukrainie i kryzys zaufania do USA

Zwolennicy tej idei podają dwa główne powody jej powrotu. Pierwszy to rosyjska agresja na Ukrainę. Drugi to nieprzewidywalna postawa USA i prezydenta Donalda Trumpa wobec europejskich sojuszników.


Napięcia wewnątrz NATO widać zresztą gołym okiem. Groźby Trumpa wobec Grenlandii, terytorium należącego do Danii, czyli państwa członkowskiego Sojuszu jasno pokazują, że amerykański prezydent gotów jest wywierać presję nawet na własnych sojuszników. Dla wielu w Europie to sygnał, że na Waszyngton nie zawsze można liczyć. 

Jednak z perspektywy Polski i innych państw szczególnie zagrożonych imperialistycznymi ambicjami putinowskiej Rosji, mówienie o europejskiej armii to gra na osłabienie NATO, jedynego realnego parasola bezpieczeństwa.

Armia UE: pomysł z długą historią

W 2018 roku ówczesna kanclerz Niemiec Angela Merkel mówiła w Parlamencie Europejskim o potrzebie utworzenia europejskiej armii. Ta inicjatywa ma w Niemczech wielu zwolenników. Ostatnio o wspólnych siłach zbrojnych mówił również prezydent Francji Emmanuel Macron.

Zwolennicy wspólnego budżetu wojskowego UE argumentują, że pozwoliłby on obniżyć łączne nakłady na obronność. Problem w tym, że część państw potraktowałaby to jako pretekst do większych cięć,  wrzucając pieniądze do jednego worka, liczyłyby każdą złotówkę dwa razy, aby wpłacić jak najmniej.

Jest też poważniejszy problem. Jeżeli europejskie siły zbrojne zostałyby zintegrowane do tego stopnia, że poszczególne kraje straciłyby faktyczną i prawną samodzielność w ich użyciu, stanowiłoby to istotne zagrożenie dla bezpieczeństwa wewnętrznego. W sytuacji realnego ataku z zewnątrz brak wystarczająco szybkiej reakcji mógłby okazać się katastrofalny w skutkach.

Polska: legion europejski zamiast wspólnej armii

Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, który niegdyś opowiadał się za jakąś formą wspólnych sił zbrojnych na szczeblu unijnym, w czwartek zmienił ton. Stwierdził, że mówienie o federalnej armii UE jest nierealistyczne, bo nie dojdzie do połączenia armii narodowych.


– Moglibyśmy natomiast stworzyć „legion europejski", na początek oddział w sile brygady – zaproponował wicepremier.

Pomimo tych zastrzeżeń prace formalne nad europejskimi siłami zbrojnymi już trwają. Wskazuje na to choćby sprawozdanie Komisji Bezpieczeństwa i Obrony (SEDE), w którym wzywa się do połączenia przynajmniej części budżetów obronnych państw członkowskich w jeden budżet obronny UE.

image
Fragment sprawozdania SEDE. Źródło Michał Dworczyk

Inicjatywa powołania odrębnej unijnej armii może prowadzić nie tylko do stworzenia konkurencji dla NATO, ale też zachwiać sprawnością całego Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Piotr Woźniak

Fot: Żołnierze Eurokorpusu NATO/eurocorps.org

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj50 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (50)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo